0
Shares
Pinterest Google+
 

Triathlon Lwa na dystansie sprinterskim

 
Już za chwileczkę, już za monencik pierwszy start w triathlonie. Debiut miał być na koniec lipca w Poznaniu, ale tak się złożyło, że przez niebywałą czujność Bartasa zapisany jestem również na 14 czerwca na Triathlon Lwa w Lusowie. Co prawda, będzie to krótki występ na dystansie sprinterskim, mimo to czuję podekscytowanie. Zwyczajnie pożera mnie ciekawość jak mi pójdzie. W końcu nikt nie chciałby dotrzeć na metę ostatni, a ja tym bardziej.

Przygotowanie

Wczoraj rozpocząłem swoje przygotowania do tego startu na zasadzie treningów łączonych. Przejechałem jedenastkę na rowerze i od razu bieg na blisko 4 kilometry. Mam zamiar tak trenować niemal codziennie i przed samym startem zrobić wypoczynek regeneracyjny. Co z tego wyjdzie to się okaże. Jedno co jest pewne, to fakt, że podczas takiego wysiłku mięśnie nóg wykorzystane są całkowicie. Wrażenie zwiotczałych ud po zejściu z roweru i rozpoczęciu biegu, jest specyficznie nieprzyjemne. 
 
Wczorajszy i zarazem pierwszy trening tego typu zaczął się z dużym opóźnieniem. Po przejechaniu 100 metrów zauważyłem, że przednie koło zaczęło tracić powietrze. No niby przytyłem te 5 kilogramów, ale bez przesady, żeby od razu powietrze z opon uciekało? Po przejechaniu kolejnych 200 metrów okazało się, że teraz z tylnego koła powietrze częściowo zeszło… To może jednak wina tej zwiększonej wagi? ;/ Kolejna przerwa na pompowanie i może w końcu pojeżdżę bez niespodzianek.
 
 
Wiatr w ostatnich dniach jest na tyle silny, że uzyskanie średniej 1:55 przy trasie z wieloma podjazdami był dosyć wymagającym zadaniem. W każdym razie kilometry zleciały szybko i mogłem wskoczyć w biegowe buty. W głowie wciąż czuję prędkość rowerową przez co próbuję ją utrzymać biegnąc. Uczucie zbyt wolnego poruszania się, zmuszało mnie do zwiększania prędkości na pierwszym kilometrze i jednocześnie walki z samym sobą, żeby tego nie robić. W końcu dotarło do mnie, że trzeba zwolnić, że to tylko trening i resztę kilometrów przebiegłem całkiem swobodnie, nieco ponad 5 min na km. 
 
Uczucie waty w nogach, przypomina te chwile w snach kiedy musisz uciekać, ale nogi nie domagają. Mam nadzieję, że nie przeżyję takiego koszmaru już na samych zawodach. Z pewnością tego typu treningi pozwolą mięśniom się przyzwyczaić do takich zmiennych wysiłków i za 3 tygodnie będą już świadome jak powinny się zachowywać:)
 

Triathlon Lwa

 
Całość zawodów rozegra się nad jeziorem Lusowskim, w tym kwadraciku powyżej.
 
Trasa jest krótka i zapętlona:
 
  • 600 metrów pływanie w 2 okrążeniach, 
  • 15 kilometrów na rowerze w 2 okrążeniach 
  • 3 kilometry biegu w 3 okrążeniach. 

Z jednej strony, to dosyć nudne rozwiązanie dla zawodników. Przynajmniej ja nie przepadam za takimi „kółkowymi” wyścigami. Z drugiej jednak, jeżeli mamy swoich kibiców, to dla nich będzie dużo ciekawiej. Wciąż mogą obserwować co się dzieje  i dopingować nas.

Informacje odnośnie startu można znaleźć tutaj – Triathlon Lwa.

 
Impreza w swoich założeniach ma być dla całej rodziny, zawody dla młodszych i starszych triathlonistów. Bardzo mnie ciekawi, jak te zawody będą przebiegać i liczę na fantastyczną zabawę. 

Wciąż są wolne miejsca 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

III Bieg 10 km Szpot Swarzędz

Next post

10 ćwiczeń, które zwiększą szybkość biegu

2 komentarze

  1. Justyna J
    23 maja 2014 at 15:52 — Odpowiedz

    Wow to jest coś . Najpierw to a potem ironman 🙂

    • Apetyt NaSport
      23 maja 2014 at 16:01 — Odpowiedz

      Taki właśnie jest mój niecny plan 🙂

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *