0
Shares
Pinterest Google+

Why We Love Illegal Doping (And You Should, Too!)

Bo Przecież Każdy Coś Bierze

Wcale mnie nie dziwi, że profesjonaliści biorą się za doping. W końcu od pozycji na mecie, wyników i wygranych zależy ich pensja, zainteresowanie sponsorów i generalnie… o kasę chodzi. Tam gdzie kasa, tam i brud, nieczyste zagrywki i wykorzystywanie wszelkich możliwości do osiągnięcia celu. Tylko dlaczego za nielegalne wspomagacze biorą się też amatorzy? 

W poznańskim maratonie nie wygrywają już Kenijczycy. Wytresowane harty Afrykańskiej maszynki biznesowej omijają ta imprezę szerokim łukiem. Przyczyna jest prosta – Badania antydopingowe. Sport profesjonalny od dziesiątek lat skażony jest przez doping. Biegi, kolarstwo, triathlon, pływanie, narciarstwo, gimnastyka, ciężary – Właściwie nie wiem jaki sport mógłby zostać nazwanym czystym. Może strzelectwo, albo currling? I taki mały pomysł w głowie mi się zrodził. A gdyby tak badać wyrywkowo amatorów z miejsc odległych w tabeli. Ilu z nich było by dodatnich? Jaki dało by to wynik?

Parcie na wynik, na rekord, na miejsce w tabeli jest tak duże, że mam wrażenie, że nie jedna osoba mogła by dostać czerwoną kartkę z miejsc w drugiej połowie tabeli wyników na dużych biegach masowych, albo zawodach triathlonowych. W wiekowości przypadków to, że ktoś nie bierze decyduje zapewne jedynie brak dojścia do odpowiedniego towaru. Właściwie po przemyśleniu ostatniej rozmowy, to nawet te wszystkie guarany, kreatyny i inne suplementy są jedynie legalnym środkiem do bycia lepszym. Urwaniu kilku kolejnych sekund z wyniku na mecie. Więc jeśli tylko pojawiła by się opcja wzięcia EPO, to łaj not? Każdy chciałby się przekonać, ile to właściwie mu to doda sekund, minut do ogólnego wyniku. Sam się zastanawiam czy bym nie chciał sprawdzić na sobie tego cholerstwa i dowiedzieć się ile procent do ogólnego wyniku dodaje zwykłe ludzkie krętactwo. Kiedy słyszysz o ludziach, którzy przed startem łykają tussipect (efedrynę) zapijają energetykiem z dużą ilością kofeiny i przyprawiają aspiryną dla lepszego efektu, to się zaczynasz zastanawiać, czy może nie lepiej zostać przy samotnym bieganiu po lasach, niż na zawodach masowych, gdzie w ludziach odzywa się jakieś dziwne pragnienie bycia lepszym niż się jest w rzeczywistości.

Coraz częściej na zawodach triathlonowych dokonuje się weryfikacji amatorów z grup wiekowych. Kolejni zawodnicy łapani są własnie na zażywaniu EPO. I może to jest właśnie sposób na zwrócenie ludziom zabawy i tego frywolnego uczucia oderwania od pracy zamiast wytwarzać w nich kolejne presje i stres, że muszą być coraz lepsi. Na co to komu? Coraz częściej tez słyszy się o śmierci zawodników z wyższych pozycji. Bez znaczenia płeć, wykształcenie i status społeczny. Zawsze znajdzie się ktoś podczas łapanki kto nie potrafił się powstrzymać. Miał okazję wziąć coś mocniejszego i nie powstrzymał się żeby to wziąć.

I tak amatorzy oszukują innych, oszukują czas, oszukują sędziów i oszukują siebie, tylko jakoś zdrowia nie dają rady oszukać. Nekrologi mówią za nich. Coraz częściej słyszy się o tym, że młodzi ludzie, dwudziestoparoletni sportowcy umierają na atak serca. W za mian za kilka sekund na plus do wyniku, kilka chwil większej chwały, może podziwu i już. To wszystko.

Z drugiej strony może sport zawodowy jednak powinien być legalnie wspomagany przez wszystkiego rodzaju środki, farmaceutyczne, technologiczne i genetyczne? Tam właśnie są ci giganci, których chce się oglądać. Chce się widzieć wielkie mięśnie, kolejne rekordy ciężarowców i urywane sekundy na biegach. Niech skaczą dalej i wyżej i walczą jak gladiatorzy na arenach. Niech będą ułamkami chwały i czasu. Niech idą wciąż w górę ku uciesze tłumów i przemijają zostawiając miejsca nowym, większym, szybszym. Może jedynie nie chciałbym oglądać zmutowanych biegaczek tak jak na tej olimpiadzie. Kolejnego pokolenia NRDowski czasów tym razem osłanianych przez umysłową ciemną kurtynę tolerancji, wypatrzonej poprawności i  ogólnego zubożenia umysłowego. I właściwie mam gdzieś czy ktoś powie że to rasizm, homofobia i czy inne uprzedzenie. One powinny być zdyskwalifikowane już za sam wygląd.

To wszystko i tak nie ma znaczenia. Taki czas. Parcie na szybkie efekty i szybkie sukcesy w szybko umykającym świecie. To tak bardzo pożądane. Nie iść w górę, nie wspinać się tylko zbiegać na skróty, spływać w dół jak woda, szukając jednej najprostszej drogi. Taka natura człowieka, a natury się nie oszuka.

 

 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Kurtki Softshell. Najlepsza Zewnętrzna Ochrona?

Next post

IRONMAN Mallorca - Od Świtu Do Zmierzchu

2 komentarze

  1. 9 września 2016 at 15:48 — Odpowiedz

    No cóż, mocno kontrowersyjny ten twój wpis. Ja jednak jestem za tym aby nie było możliwości posiłkować się dopingiem. To nie jest wytłumaczenie, że człowiek zawsze ma parcie,bo równie dobrze można w ten sposób usprawiedliwiać kradzieże i inne przestępstwa. Ale szanuję twoje zdanie i będę zaglądać częściej :).

  2. 10 października 2016 at 15:08 — Odpowiedz

    A moim zdaniem trzeba by było zdefiniować czym jest doping? Bo koniec końców niedługo dojdziemy do absurdów, że zjedzenie czekolady będzie formą wspomagania się przed zawodami. Oczywiście nie uważam, że kobiety ala NRD-owskie pływaczki powinny pojawiać się na zawodach, ale tutaj taka kasa wchodzi w grę, że się nie czarujmy.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *