1
Shares
Pinterest Google+

Zasypiam z myślą o największych globalnych zawodach biegowych jakie znam; Wings For Life. Jednak rano myśl o biegu nie kręci mnie już tak bardzo. Właściwie to wcale. Chcę spać. Podnoszę głowę wyrwany z tego najciekawszego momentu snu, kiedy już prawie, prawie TO mam.

Moja ulubiona, a jednak już tak bardzo znienawidzona piosenka budzika, wybudza mnie, na tyle, żeby sięgnąć do telefonu i zrzucić go przypadkiem na ziemię. Słońce przebija się przez zaciągnięte zasłony, opada na twarz swoimi promieniami i drażni nieznośnie zaspane jeszcze oczy. Za cholerę nie mam ochoty wstawać. Piąta Rano??!! W weekend?! Chwila negocjacji wewnętrznych i reszta ciała z lekkimi tylko protestami poszła w ślady głowy podnosząc się, z ciepłego, wygrzanego łóżka. Wręcz rozkosznie wygrzanego. Przede mną 332 kilometry do Cambridge, trzy i pół godziny jazdy zanim stanę na starcie Wings For Life.

cambridge 2017, wings for life, zawody, bieganie, bieg

Co To Jest Wings For Life

Wings For Life, to bieg inny niż wszystkie. Tutaj nie jesteś ograniczony kilometrami, bardziej czasem, a może bardziej swoją szybkością i wytrzymałością. Dla każdego meta nadchodzi w innym momencie, w zależności od szybkości ucieczki przed coraz szybciej jadącym samochodem pościgowym. Taki skomercjalizowany berek. Biegnie cały świat i rusza dokładnie w tym samym momencie. Nie ważne czy jest blady świt, ciemna noc, ulewa, czy skwar południowego słońca. Bez względu na warunki … BIEGNIESZ. I najważniejsze w tym całym biegu jest to, że wszystkie środki zgromadzone są i przekazane na badania nad przywróceniem możliwości chodzenia tym, którzy teraz zmagają się z problemami kręgosłupa. Biegniemy dla tych, którzy jeszcze nie mogą chodzić.

Naopowiadałem się o biegu, a jeszcze nawet nie dojechałem na miejsce. Kawał drogi. Nuda. Ale już prawie dochodzę. Na wąskich i przy tym naprawdę przyjemnych uliczkach Cambridge zakorkowało się paskudnie. Wszyscy jadą na piętrowy parking tuż obok Parku, w którym rozłożona jest strefa dla zawodników i kibiców. Słońce pięknie grzeje, a jak go nie ma to zimno w cholerę. W końcu docieram do namiotu z napisem Wings For Life, odbieram swój numer i z nieukrywaną radochą oczekuję na start.

Ściskam Mocno

Przechadzam się po tej zielonej polanie i obserwuję jak około 1000 ludzi stoi w kolejce do 30 ustawionych przenośnych toalet. TRZYDZIESTU… Co za rozmach!! Na 3500 zaplanowanych biegaczy i ich kibiców przewidziano 30 toalet 🙂 Ustawiły się w sumie 4 niezależne kolejki na 200 – 300 metrów długie. Szacun dla tych którzy wstrzymali i nie odpuścili do końca. Serio. To są prawdziwi wygrani 😉

bieg cambridge, piotr krzymiński

W Samo Południe Się Zaczęło

Wskazówka dużego zegara, przesunęła się gwałtownie, zgrzytając na trybach. Czas prawie stanął w miejscu. Rozległ się huk, który wydłużało echo. Stado ptaków wzbiło się w powietrze z pobliskich drzew zataczając duże koło nad błyszczącą zielenią słonecznego parku. I ruszamy. W powietrzu zaczął unosić się kurz, coraz wyżej leciał nad asfaltem, a rozpędzający się biegacze tylko go wzburzali jeszcze bardziej. Wbiegamy na wąskie brukowane uliczki Cambridge. Piękne fasady starych budynków przeplatają się z nowoczesnymi witrynami małych kawiarenek. Po bokach tłumy ludzi, kibiców, turystów… klaszczą, obserwują, machają i uśmiechają się na widok przebiegającego tabunu ludzi w kolorowych spodenkach. Czuję się naprawdę podjarany. Poczułem znów to, czego od tak dawna nie miałem. Dawkę adrenaliny!!

Pościg

Dobiegam do 6 kilometra i właśnie teraz David Couldhard, wicemistrz świata Formuły 1 z 2001 roku, odpala swój pościgowy bolid, żeby zacząć wyłapywać biegaczy. W tym czasie dotarliśmy już na szersze drogi wybiegając poza miasto. Nie ma już ścisku ani zabytkowych budynków. Teraz biegniemy przez lasy, boczne drogi i podziwiamy widoki. Słońce ogrzewa ciało i delikatnie opieka skórę. Czasami zaczynam się gotować i suszy mnie w pysku. Na szczęście tak co 3,5 kilometra na trasie są rozstawione strefy odżywiania. Woda, redbull, banany i moje przyjaciółki z ironmana pomarańcze.

Popijam mieszankę imprezową; red bull pół na pół …  oczywiście z wodą. Mój biegowy geniusz zapomniał o takich drobnostkach jak żele, ładowanie węglowodanami przed startem, guarana, opaski kompresyjne, słuchawki do muzyki. Biegnę prawie tak jak mnie Pan Bóg stworzył. Nieodziany w współczesną technologię. Szczęście że buty zabrałem. Przebiegam właśnie 10 kilometr. Więcej nie planowałem, a jednak wciąż mam czas robić kolejne kilometry. Skoro przebiegłem dziesięć, to może zrobię też piętnaście. Kiedy dobiegam do piętnastego, pomyślałem, ze „jeśli wciąż mam siły i czas, żeby biec to co może mnie powstrzymać przed przebiegnięciem półmaratonu. Każdy kolejny krok pozwala mi policzyć odciski na stopach i przekonać się też o tym, że moje kolana odwykły od długich biegów. Nie jest to może najprzyjemniejsze doświadczenie, ale w jakiś bardzo pokręcony, masochistyczny sposób przyjemny. Znów jestem w biegowych butach, wśród biegaczy, z uśmiechem na pysku i potem spływającym po tyłku. GENIALNIE!!

bieg, bieganie, worldrun, wings for life, cambridge

Moje Motywacje

W końcu to mam, 21 kilometrów przekroczone. Ponad 200% pierwotnego planu wykonane. Biegnę dalej, chociaż w głowie jest już tylko myśl… „Dobijcie mnie”. Kolana skrzypią jak stare zawiasy, a ja szukam motywacji do dalszego biegu. Nie cieszą już i nie nadają natchnienia wysportowane pośladki europejskich biegaczek. Dopiero tutaj poznałem tą lepszą stronę Brytyjek. Muszę częściej biegać w zawodach ulicznych. Zresztą biegły i hiszpańskie i włoskie i całe stada polskich. Wybór był olbrzymi, ale jakby stracił już na znaczeniu. Uśmiechałem się za to na widok koszulek z białym orzełkiem, kolorowych flag i malunków na twarzach. Uśmiech, to chyba najlepsza motywacja, kiedy czujesz ból i wydaje ci się, ze już nie możesz. Mały pozytywny impuls, który daje lekkość krokom. No i misiowe żelki – Żelki są ZAJEBISTE 🙂

meta worldrun, wings for life,

Meta

W końcu się zbliżają, ktoś mówi, że są kilometr za nami. Adrenalina rośnie porównywalnie do radości, ze to już koniec. Świetne uczucie, kiedy wiesz, że to już ostatnie chwile, kiedy każdy krok zbliża cię do kolejnego ukończonego kilometra i chcesz tam dotrzeć. Ostateczny cel to 23 kilometry. Dobiec do niego zanim pościg mnie dopadnie. Już widzę samochody za sobą i odliczam metry i w końcu jest. Ostatni zakręt i 23 kilometry zaliczone plus jeszcze 140 metrów zanim David Couldhard minął mnie i zakończył mój bieg w Wings For Life. Ostatnie pozdrowienia i podziękowania za bieg i już można wracać na start przygotowanym autobusem. Mam wyjątkowe szczęście, bo 100 metrów dalej jest przystanek z dwoma autobusami oczekującymi na tych co już odpadli.

Droga powrotna jest nieco długa. Za cholerę nie wiem jak usiąść i co zrobić z łydkami, które teraz zaczynają boleć na dobre. W autobusie jest woda i klimatyzacja, która na szczęścia ochładza zgrzane ciało i zostaje już tylko podziwiać okolicę z piętrowego autobusu. W strefie finiszera każdy dostaje worek z koszulką, medalem i jakimiś bzdetami. Tutaj nikt się nie pierdzieli w konwenanse i zawieszanie medali na szyi, a szkoda, bo to przyjemne uczucie.

Cały dzień minął mi w drodze. 7 godzin w samochodzie, 1 godzina szukania sensownej toalety i 2 na trasie biegu Wings For Life i było ŚWIETNIE. Za rok szukam sobie innej lokalizacji.

Gdzie biegliście i jaki kraj polecacie? Jakie w ogóle wrażenia z biegu i jak wam się podoba pomysł na tego typu imprezę?

bieg, zawody worldrun, piotr krzymiński, bieganie,

 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Bieganie Po Przerwie - Krok Po Kroku Do Lepszej Formy

Next post

Weganie Też Mogą Mieć Mięśnie

7 komentarzy

  1. 17 maja 2017 at 16:09 — Odpowiedz

    Świetna relacja. Gratuluję i życzę samych sukcesów.

  2. 20 maja 2017 at 00:11 — Odpowiedz

    Fajna impreza 🙂

  3. 1 czerwca 2017 at 12:50 — Odpowiedz

    Wygląda to niesamowicie. Najwyższy czas się ruszyć i wziąć porządnie za trening…

  4. 6 czerwca 2017 at 22:14 — Odpowiedz

    Zastanawia mnie, dlaczego na zdjęciu w znacznej większości są Panowie.. Nie było Pań równie odważnych?

  5. 13 czerwca 2017 at 09:30 — Odpowiedz

    Żałuję że dopiero teraz usłyszałem o tym evencie. Wygląda bardzo ciekawie, aż chciałbym wziąć udział. Bieg będzie gdzieś organizowany po raz kolejny?
    Adam ostatnio opublikował…PMK #3 – Ile kosztuje kitesurfingMy Profile

  6. 21 czerwca 2017 at 21:51 — Odpowiedz

    Moda na bieganie jest super. A ta akcje jest przykładem, że warto łączyć hobby i szczytne cele. Naprawdę gratuluję startu!

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *