0
Shares
Pinterest Google+

Przynajmniej Kiedyś Tak Myślałem.

Biorę to co chcę, nie oglądam się na innych. Nie martwię się tym co czują, co myślą i czego pragną. Wszystko co się liczy to JA… bo kiedy przyjdą te ostatnie dni, spojrzę w tył na swoje życie i pożałuję… że nie miałem odwagi żyć naprawdę dla siebie. W życiu trzeba być egoistą i podążać własną ścieżką swoich pragnień… A potem zostać zupełnie samemu…

W życiu miałem taki jeden moment, który zupełnie nie zależał ode mnie. Narodziny. Dwoje ludzi trochę bardziej zaszalało i wpadłem z płaczem do tej rzeczywistości. Z tego co już się zorientowałem czeka mnie jeszcze jeden taki ciekawy czas. Śmierć. Generalnie boję się śmierci. Boję się, że świat beze mnie dalej będzie się toczyć, że moja nieobecność przejdzie niezauważona, albo jeszcze gorzej odegra tak wielką rolę w świecie, że wszystko ruszy do przodu w zdwojonej sile, a ja tego już nie zobaczę. Może i jest to egoizm, że chciałbym świata kończącego się razem ze mną. Żeby nie trwało już nic, kiedy i mnie nie będzie. Żeby już słońce nie wzeszło, nie spadła kropla deszczu, nie było uśmiechu którego nie zobaczę i nowej wersji iPhona, który i tak będzie do dupy. I pewnie tak właśnie się stanie. Świat skończy się właśnie w tej jednej chwili, która nie zależeć będzie ode mnie, ale należeć będzie tylko i wyłącznie do mnie. Mimo, że inne oczy wciąż będą widzieć, moje zobaczą już wszystko. Generalnie to takie przykre, że świat nie padnie na ryj kiedy odejdę.

Reszta dni, między tymi dwoma chwilami narodzin i śmierci, to wybory. Moje własne, między altruizmem a egoizmem. Bielą i czernią. Dniem i nocą. Polską a Niemcami?? (Niemcy największe zło tego świata) I pewnie nigdy nie dokonałem jedynego słusznego wyboru, ale każdy i tak był mój. Koszty nie miały znaczenia. Bo to jest właśnie najpiękniejsze, że mogę robić to, co uważam za właściwe i być tym kim chcę. Mimo to, długi czas zastanawiałem się dlaczego, skoro mam wybór, tak często podporządkowuję się pragnieniom innych osób, zamiast realizować swoje? Dlaczego pozwalałem, żeby moje prawdziwe emocje i marzenia kryły się pod stertą cudzych spraw, które nie wnoszą do mojego życia nic pozytywnego? Jak być szczęśliwym kiedy marzenia i cele stają w długiej kolejce za tym co powinienem, co muszę, co wypada. Jednak życie BEZ TEGO wszystkiego przestaje mieć znaczenie. Serio.

Przepełniony przeświadczeniem, że egoizm totalny jest najlepszym dla mnie rozwiązaniem zacząłem wdrażać go w życie, ale dosyć szybko poczułem jak gubię siebie w tym wszystkim. W końcu jeśli w Twoim otoczeniu przestają pojawiać się ludzie, którzy ciebie potrzebują, twojej pomocy, wsparcia, zaangażowania, to jakie ma znaczenie to czy w ogóle istniejesz? Ta druga połowa też w końcu gdzieś przechodzi bokiem niezauważana. Wszystko w końcu mija i rzadko kiedy wraca. Pojawiają się małe demony, pieprzone chochliki i inne pasożyty, które pod przykrywką wywalczenia wolności, autentycznej suwerenności od wszelkich norm i zasad, niczym rozpędzone Zjednoczone Królestwo kroczy ku degradacji. Nie da się tylko brać. Trzeba dawać. Chociażby po to żeby połechtać swoje ego widokiem wyciągniętych po pomoc dłoni i karmieniem swojego skrajnego egoizmu widokiem zadowolonych pyszczków wokół siebie.

Co by nie mówić każdy osiągnięty cel, choćby ten największy ukończony w samotności będzie tylko epizodem niedorównującym sromotnej porażce w towarzystwie najbliższych osób. Ale… w tym całym naszym życiu egoizm powinien jednak odgrywać ważną rolę, bo tak naprawdę każdy musi być też egoistą, żeby podnosić swoją wartość, doceniać i kochać siebie. Taki świat, że kiedy dajesz, to chcą więcej, i sztuką jest brać na tyle, żeby nie krzywdzić innych i dawać na tyle, żeby nie dać się oskubać do końca. Chyba długo mi zajmie zanim się tego nauczę nie popadając z jednej skrajności w drugą.

Życie nie może być dyktandem pod presją otoczenia, strachem o wyjście z cienia cudzych problemów. Trzeba być sobą, robić to na co ma się ochotę, uśmiechać się, mówić co się czuje i myśleć o sobie. Być egoistą który zna wartość swojego życia, każdej minuty i nie bać się przeżyć tego czasu dokładnie tak, jak się samemu chce nie pozostawiając po sobie ścielących się trupów w drodze do pragnień i spalonych wiosek naszej przeszłości.

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Ironman Na Raty, Tydzień Lenistwa I Bieg Widmo

Next post

Żele energetyczne ALE

2 komentarze

  1. […] (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({}); Artykuł pochodzi z bloga Apetyt na sport. Aby przeczytać cały wpis KLIKNIJ TUTAJ […]

  2. 6 października 2016 at 16:01 — Odpowiedz

    Polecam zapoznać się z pojęciem zdrowego egoizmu – dbanie o własne szczęście wcale nie oznacza bycie bezdusznym egoistą i narcyzem. Po lekturze książki „Zdrowy egoizm” Hellera można zupełnie inaczej spojrzeć na to zagadnienie. Zachęcam do przeczytania.
    Majka – kupujemybuty ostatnio opublikował…Roshe Two już w sklepach!My Profile

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *