0
Shares
Pinterest Google+

To chyba pierwszy triathlon do którego podchodzę na luzie, a przy okazji ostatni, który ukończę w Polsce – przynajmniej na jakiś czas. W każdym razie dzisiaj nie ma jakiejś dziwnej spiny, że muszę pocisnąć, pójść na swojego maksa i zrywać kolejne sekundy z końcowego wyniku. Właściwie nie czuję presji którą zwykle sam na sobie wywieram. Nie szukałem dobrego roweru, wziąłem swój, tani, decathlonowy Btwin, ale wierny i też dał sobie radę na sierakowskich górkach. Co prawda końcowy wynik na tym ucierpiał, ale dam radę z tym żyć. Bo jeśli rywalizacja to tylko z sobą. Jeśli walka, to ze swoimi słabościami. A jeśli to tylko zabawa, to po co ją zakłócać niepotrzebnymi nerwami i rozważaniami co by było gdyby.

Budzę się skoro świt. Kiedy brzask poranka rozdziera ciemność odchodzącej nocy. Świetliste promienie wdzierają się przez okno i budzą pieprzoną muchę. Jedną, jedyną w całym domu, która akurat w sypialni postanawia sobie polatać. Mimo tak dużej ilości miejsca, musi przycupnąć na mojej twarzy, czyszcząc swoje natrętne nóżki. Przetarłem oczy zdając sobie sprawę z faktu, że za cholerę mi się nie chce wstawać. Na zegarze bezwstydnie uciekają minuty. Dopiero 30 minutowa walka, którą przegrywam, z własnymi myślami zmusza mnie żeby wstać. Na śniadanko lekko i zdrowo. Zarzucam niedojedzoną wczorajszą karkówkę z grilla i popijam wygazowaną colą stojącą tuż obok puszki Hainekena. Wybór wcale nie jest taki oczywisty. Jadę. Do Sierakowa docieram bez wielkich problemów, parkując na zielonym pastwisku, mając nadzieję że osłona silnika w samochodzie, która częściowo się oderwała nie odpadnie całkiem. I nie odpada. To dobry w sumie początek.

triathlon sieraków start, pływanie, kolarstwo bieg

Strefa zmian już w pełni tętni życiem. Miliony złotych przeliczonych na sprzęt zamknięty na kilkuset metrach kwadratowych. Pompowanie kół, sprawdzanie hamulców, ustawianie rzeczy tak żeby szybko przejść do kolejnych dyscyplin. Zostawiam swój profesjonalnie przygotowany sprzęt, swoją aluminiową bestię, czerwone wyścigowe buty i czarne okulary. Idę w stronę jeziora, po drodze zakładając piankę, gdzieś w okolicach Toi Toii, do których wierni ustawili się w długich kolejkach. I maszeruję sobie tak dalej w częściowo rozdartych klapkach, szurając po betonowym chodniku i zbliżam się do jeziora. Tu za kilka minut rozlegnie się huk armaty sygnalizującej start. Szybka rozgrzewka w wodzie. Brodzę w jakimś dnie zamulonym, obślizgłych wodorostach i w wodzie zimnej, momentami odbierającej oddech. Dobrze, że chociaż jest spokojna, bez fal. I wiatru też silnego nie ma. Da się żyć, da się płynąć.

triathlon sieraków start

W końcu start, bo ile można stać w piance i się pocić. Godzina 9:10, pomarańczowe czepki stają w wyznaczonej strefie. Czuję jak chłodny piasek przesypuje mi się przez palce stóp. Przecieram jeszcze raz parujące okulary. Muzyczka w tle i huk armaty. Dziesiątki ludków wskoczyło do wody i zaczęło płynąć do pierwszej boi. 950 metrów przed nami. Odzwyczaiłem się od tego zamieszania w wodzie. Od tych kopnięć, taranowania i podtapiania. Mocne kopnięcie na wątrobę po 200 metrach zaczęło odbierać mi oddech. To triathlon czy MMA? Nie mogę się skoncentrować, nie mogę uspokoić głowy. Kolejni pływacy taranują mnie, nie potrafiąc utrzymać prostej linii pływania. Prawdziwe zygzaki, których wyminięcie graniczyło z cudem. W końcu ostatnich kilka set metrów udało się przepłynąć trzymając dobry rytm, ale straty już nie odrabiam. W drodze do pierwszego T1 stromy podbieg. Ten sam co w zeszłym roku. Nic się nie zmienił, nie złagodniał, nikogo nie oszczędzał. Szary dywan jedynie przykrył jego zadziorny charakter. Dobiegam do strefy zmian. Zdzieram piankę z nóg i wrzucam do skrzynki. Wciskam buty, kask i ruszam na trasę rowerową.

pływanie w sierakowie na triathlonie

Bloki wciskają się w pedały swobodnie. Pstryknęły zadowolone, że w końcu zaczął się ich czas. Prędkościomierz szybko wskazał 45 km/h na rozpędzie. Czuję się trochę nie pewnie, na zakrętach zwalniam. Zapomniałem już tą trasę. Podjazdy szybko obniżają moje możliwości prędkościowe, mimo że jakość trasy bardzo dobra. Tylko ten wiatr i podjazdy. Musze ponarzekać, poprzeklinać trochę pod nosem i nakrzyczeć na siebie i rower. Rower nie słucha. Dalej się opiernicza. Opony nie toczą się jak trzeba, przełożenia widocznie za słabe na podjazdach. Wiem że mnie ogranicza i nie mogę dać z siebie wszystkiego. Nie nadąża. To mnie tylko utwierdza w przekonaniu, że na Ironmana rower musi być lepszy. Na tym będzie ciężko przejść później do biegu. Mimo to droga mija szybko i przyjemnie. Przy okazji testuję nową mieszankę soku, BCAA i glutaminy od ALE. Weszło dobrze i obyło się bez gnębiących mnie poprzednio skurczy. Do tego piję znacznie więcej czystej wody niż zazwyczaj. Po dwóch kółkach i 45 kilometrach wjechałem na T2.

triathlon sieraków kolarstwo

Całkiem szybka zmiana papci i teraz już biegiem w leśne ścieżki sierakowskie. Cel miałem tylko jeden, niewielki. Przebiec te 10,55 km poniżej 50 minut. Zmęczone nogi i wymagająca trasa nie koniecznie mi na to pozwalała, ale udaje mi się trzymać dobre równe tempo i mimo kilku drobnych kryzysów, dobiegam do mety. Tak jak chciałem z mocnym sprintem na koniec. Medal na mecie niestety taki sam jak w zeszłym roku, ale i tak dobrze się wkomponował na ścianie wśród innych krążków. Ostatecznie czas 2:34:58 co dało mi rezultat o 2 minuty lepszy niż rok tremu.

bieganie triathlon sieraków

Za metą jak zwykle bogato i dobrze dla regeneracji. Hamburgery, lody, arbuzy i…. genialny masaż dla obolałych mięśni nóg. Rewelacja. Tak szczerze to mój pierwszy masaż po biegu, bo nigdy mi się nie chciało czekać. Tak poza tym to był nie tyle triathlon co quadrathlon bo chwilę po zawodach doszedł jeszcze lot, do nowego miejsca zamieszkania. Taka zmiana mała.

triathlon sieraków strefa finishera

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

ALE BCAA GLUTAMINE

Next post

Małe Oszczędności Czasu Dla Dobrego Wyniku Na Triathlonie.

1 Comment

  1. […] (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({}); Artykuł pochodzi z bloga Apetyt na sport. Aby przeczytać cały wpis KLIKNIJ TUTAJ […]

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *