0
Shares
Pinterest Google+

 

Misja wykonana. Rok treningów biegowych, 4 miesiące rowerowych i pływackich. Nie było lekko, nie było prosto, ale daliśmy radę i 1/4 Ironman Triathlon Poznań zostało ukończone w pięknym czasie.

Nie tak dawno, bo w grudniu w mojej głowie powstał plan przygotowania się do poznańskiego triathlonu. Biegałem „już” pół roku, to co to jest dołożyć jeszcze pływanie i rower. Nic. W pierwszej chwili pomyślałem, że zrobię od razu 1/2 Ironmana, czyli 1900 metrów pływania – 90 km rower i 21 bieg, jednak mi to odradzono. Posłuchałem i dzisiaj się cieszę. Wiem, że dałbym radę, nie wiem jedynie jakbym wyglądał po ukończeniu takiego dystansu na debiucie. Z pewnością mizernie. 

Ostatnie dwa miesiące, to wspólne treningi z Agatą, Aśką, Michałem i oczywiście Bartasem, z którym się nawzajem nakręcamy, to na sprzęt, to na kolejne zawody. Powstała fajna ekipa, dzięki, której zdobyłem wiele motywacji, zwłaszcza jeśli chodzi o pływanie, które u mnie leży. Treningi treningami, ale przyszedł w końcu czas zawodów. 

 

Pakiet startowy

Już w czwartek odebrałem pakiet startowy, wiedziałem, że w innym przypadku mogę stać w kilkunastu metrowych kolejkach. W rzeczywistości w piątek kolejki były kilkudziesięciometrowe. W pakiecie tak jak widać na zdjęciu; koszulka dobrej jakości, torba sportowa, ręcznik, bidon, próbka koksów od sponsora, naklejki z numerami, bony i ulotki od sponsorów. Pakiet bardzo przyjemny. 

Odprawa – Triathlon Poznań 

W piątek przyjechaliśmy jeszcze raz, żeby zapakować rowery do strefy zmian, znów udało się bez kolejki, które niedługo potem osiągnęły gigantyczne rozmiary. Duża większość zawodników przyjechała dosłownie na ostatnią chwilę, żeby odebrać pakiety i odstawić rowery. Boże, jakie to sprzęty ludzie mają. Niesamowite rowery czasowe. Widziałem też Macieja Dowbora, który w boksie Shimano, regulował swoją maszynę. Podobno, kiedyś na łamach jakiejś gazety mówił, ze jego rower wart jest 50 tys. złotych. Na tyle wygląda. Wracając do piątkowych wydarzeń, to odsłuchaliśmy przydługiej odprawy technicznej i zjedliśmy makaron. Znów kolejki. To by było na tyle jeśli chodzi o piątek. Trzeba się wyspać i o 7 być w strefie zmian, żeby uszykować stanowisko.

W piątek wieczorem, wziąłem dwie tabletki na uspokojenie, jedną na ból głowy i koło północy zasnąłem. O 5 rano obudziła mnie adrenalina i zacząłem szykowanie do wyjazdu. W strefie byłem trochę po 7 i czułem olbrzymią dawkę stresu. Była potężna. Z każdą minutą było coraz gorzej. Spotkałem całą startująca ekipę i czekaliśmy, chyba wszyscy w lekkim podenerwowaniu, co to będzie. Nie wiem czy ktokolwiek brał to tak całkiem na zimno. W końcu to nasz pierwszy raz 🙂

triathlon poznań

 

Pływanie

Start był podzielony na 3 grupy. W sumie ponad 1400 zgłoszonych osób podzielonych na wyruszenie o 9:00, 9:10 i 9:20. Bartek startował w pierwszej grupie, ja w drugiej, a Asia i Agata w trzeciej. Przepłynięcie dystansu 950 metrów zajęło mi 00:24:33 sekundy. Czas dupy nie urywa, ale jest plus. Pierwszy raz cały dystans przepłynąłem kraulem. Do tego od początku treningów wynik poprawiłem o 6 minut. Płynąłem spokojnie, z rezerwą i bez zmęczenia wybiegłem z wody, kierując się do strefy zmian. Agata za to w wodzie pocisnęła i wyszła z niej po 16 minutach. Zazdroszczę jej takiej mocy. 

triathlon poznań

 

Kolarstwo

W strefie oczywiście problem, żeby szybko znaleźć rower, ale kiedy już wpiąłem buty w pedały, nie wiele mogło mnie zatrzymać. Chociaż jeżdżę od 4 miesięcy, to zwyczajnie to uwielbiam. Połowa trasy była ciężka, pod wiatr, prędkość poniżej 35 km/h, mimo to w przeważającej części wyścigu bylem na lewej stronie wyprzedzając kolejnych zawodników. Po nawrotce prędkość wzrosła momentami do 57 km/h. Dystans 45 kilometrów pokonałem w 1:16:24 sekund nie będąc wcale tak daleko za czołówką. Gdybym miał rower czasowy za 50 tysiaków a nie szosówkę za 2 tysiące, to pewnie oglądali by moje plecy 😉 Jechałem z lekką rezerwą, wciąż nie wiedząc, na co mogę sobie pozwolić. Nie chciałem na biegu skończyć na pasie zieleni reanimowany przez ratowników. 

W Endomondo przy moim wyniku, ilości kilometrów które pokonałem w godzinę wyświetlił się komunikat. 

„Jesteś w czołówce 5%. Świetnie!! Naprawdę powinieneś rozważyć udział w igrzyskach olimpijskich” 😀

 

10338714_275731652630724_4807947291927830754_n

Bieg

W strefie zmian znów zaspałem, tracąc dużo czasu. Ponad 3 minuty i nie wiem co tam tyle czasu robiłem. W końcu wybiegłem na trasę biegową, po 2 kilometrach, nogi zaczęły już normalnie pracować, spojrzałem na stoper. Wychodziło mi z czasu, że na mecie będę około 2h:45 minut, czyli 15 minut lepiej, niż w moich najbardziej optymistycznych założeniach. Odpuściłem, biegłem spokojnie, odpoczywałem, mimo to wysiłek w tym słońcu był wielki. Na trasie rozstawione były kurtyny wodne i punkty żywieniowe, co bardzo pomagało. Za to na trasie biegowej Bartas ostro dodusił, pokonując dystans kilka minut szybciej ode mnie. Po otrzymaniu wyników okazało się, że w łącznym czasie pokonał mnie o 7 sekund. Brawo 🙂 Dziewczyny przybiegły niedługo po nas. Można powiedzieć, że chociaż przygotowania były krótkie to cała nasz czwórka wykorzystała w pełni ten krótki czas treningów. Odcinek 10,55 km przebiegłem w czasie 00:56:44

 

Mój wynik na debiucie 1/4 Ironman Poznań Triathlon to:

2h:43:49

i jestem z tego niewiarygodnie zadowolony.

 

Do zawodów zapisało się ponad 1400 zawodników, ukończyło ponad 1200. Zająłem dobre 417 miejsce. W przyszłym roku będzie w okolicach dwusetnego 🙂

Wiem, że dystans nie jest mi groźny i teraz mogę brać się za poprawianie wyniku.

 

 

 

Organizacja i atmosfera na Triathlon Poznań

 Jak zawsze i wszędzie wady w organizacji można znaleźć. Każdy mógł znaleźć moment przez który będzie wylewał pomyje na organizatorów. Ja powiem tak. Było praktycznie idealnie dla zawodników. Poza startem z wody, który chyba był konieczny przy takiej ilości ludzi, nie widziałem niczego, co mogło by mnie poirytować. Doskonała impreza, świetna atmosfera, pełen profesjonalizm. Zapomniałbym tylko o jednej pani, która pisała numery na łydce i ramieniu. Wstać jej się z krzesła nie chciało i trzeba było się do niej schylać. Poza tym chyba robiła to za karę, bo numer ciężko było rozszyfrować, a na dowodzenia usłyszałem ponure: „Nie wolno spać na tej stronie, nie wolno się kąpać, nic nie wolno”

 

Na koniec powiem tylko, że jest to doskonałe wyzwanie, a dystans 1/4 Ironman stanie się chyba moim ulubionym. Jest idealnym do wyścigu, bez konieczności kilkudniowego dochodzenia do siebie. Na drugi dzień czułem się bardzo dobrze, chociaż mocno wyciszony. Wszystkie emocje rozładowałem na trasie, a po wszystkim usiadłem i moczyłem łydki w jeziorze maltańskim. Chciałem w przyszłym roku podjąć się pokonania całego Ironmana, ale doszedłem do wniosku, że lepiej zaliczyć kilka imprez 1/4 Ironman i mieć z tego więcej frajdy. Na pełnego Ironmana przyjdzie czas, kiedy nie będę już w stanie poprawić swoich rezultatów na krótkim dystansie. Na razie będzie walka o lepszą pozycję na mecie. Mój cel na przyszły sezon, to zmieścić się w pierwszych 200 miejscach i osiągnąć czas 2h:25 minut. 

  

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Triathlon 1/4 Ironman - dzień przed startem

Next post

Zawał serca? Jesteś sportowcem, a kiedy się ostatnio badałeś?

6 komentarzy

  1. Malgorzata Wrzesinska
    28 lipca 2014 at 21:38 — Odpowiedz

    Gratuluję Piotrze samozaparcia i wyniku. Życzę Ci – abyś w przyszłym roku zajął wymarzone w dwusetce miejsce 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • 28 lipca 2014 at 21:44 — Odpowiedz

      Dzięki:) Przekroczenie mety daje wielką satysfakcję 🙂

  2. Malgorzata Wrzesinska
    28 lipca 2014 at 21:41 — Odpowiedz

    Widzę, że masz na lewym ramieniu tatuaż; pochwalisz się – co przedstawia? 😉

    • 28 lipca 2014 at 21:46 — Odpowiedz

      He he, to numer jest zawodnika:) Cali byliśmy opisani. Plakietka na nadgarstku, napis na ramieniu i na łydce 🙂

  3. justynajuu
    29 lipca 2014 at 17:41 — Odpowiedz

    Bardzo serdecznie Ci gratuluje 🙂 to musi być wspaniałe uczucie super że masz ekipę która podziela twoje pasje i wzajemnie się nakręcacie , ja muszę się nakręcać sama 🙂 Mam nadzieje że kiedyś spróbuje tego dystansu

  4. Sylwia M
    30 lipca 2014 at 19:57 — Odpowiedz

    Niesamowite ! SUPER ! GRATULACJE !
    Następnym razem na pewno będzie 199 miejsce.
    Twój wynik jest fantastyczny, dla mnie to ukończyć to już jest coś !
    Świetnie się czytało 🙂

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *