1
Shares
Pinterest Google+

rywalizacja motywuje do treningu

Co najbardziej pomaga w pokonywaniu swoich barier? Rywalizacja. Kto jest najlepszym motywatorem? Przyjaciel, który jest najgorszym wrogiem na zawodach i motywuje do większego wysiłku.

Zastanawiałem się, co mnie najbardziej motywuje do tego, żeby pokonywać kolejne granice swoich możliwości. Co jest powodem dla którego chcę poprawiać swoje rekordy czasowe, piąć się w tabeli wyników i podejmować nowe wyzwania. Bo na dobrą sprawę po cholerę mi to. Zawodowcem nie będę, zdrowia mi to nie przyniesie. Ale jest coś, co nie pozwala stanąć w miejscu, to rywalizacja – rywalizacja ze znajomymi zapaleńcami. Każdy z nich przez swoje treningi i wyniki na zawodach jest dla mnie jak kat, który zadaje ból przy każdej mojej porażce. Każdy ich trening, każe ruszyć tyłek z miejsca, a każdy ich poprawiony rekord zwiększa moją motywację do działania. Chce się walczyć, konkurować i chce się wygrywać. I chociaż nie ma we mnie zawiści, to każda myśl o przegranej pobudza i motywuje do treningu.

W każdym z nas jest chęć bycia lepszym i wiem, że gdyby nie to wewnętrzne poczucie rywalizacji dawno bym już odpuścił sobie tą całą zabawę. Pokonywanie siebie jest przyjemne, ale pokonać kolegę, znajomego, przyjaciela, daje dodatkowego solidnego kopa energetycznego. Wiem, że czuje to, też każdy z nich. To jest taki dodatkowy dreszczyk emocji, dodatkowa dawka endorfin przetaczających się po ciele, a wszystko wyraża uśmiech na mecie. Po takim wyścigu nie ma urazy czy gniewu, jest tylko myśl, że następnym razem będę lepszy. I co poradzić, że podczas zawodów przyjaciel staje się wrogiem, przez którego muszę się bardziej spinać, dłużej męczyć i uczyć się, żeby nie odpuszczać. 

Rywalizacja jest zdrowym motywatorem, pobudzającym ciało do życia, za każdym razem kiedy wylegujesz się na kanapie i nie chce się iść na trening. Świadomość, że kiedy sobie odpuszczasz, cofasz się o dwa kroki jest wystarczająca, żeby się zdopingować do treningu. Każdy musi sobie znaleźć swojego wroga, którego obdarzy sportową nienawiścią na zawodach. Kata, który swoim zawzięciem będzie dopingował do dalszych treningów i przyjaciela z którym wspólnie będzie można się cieszyć z sukcesów i planować następne starty. 

 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Piję sok z buraków. Bo zwiększa wydolność i farbuje język na czerwono

Next post

City Trail Poznań - Bieg nr 1/6

1 Comment

  1. Anna
    24 października 2014 at 21:23 — Odpowiedz

    Taka motywacja często się przydaje. Niestety jak idę z siostrą na siłownię to bardziej skupiamy się na gadaniu niż na ćwiczeniach niestety
    Anna ostatnio opublikował…Dzień 11 – Moje pierwsze małe podsumowanie!My Profile

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *