0
Shares
Pinterest Google+

Znów biegłem na City Trail Poznań. Mam dzisiaj dziwny dzień i nowe spodnie. Myśli mi się nie łącza, albo zwyczajnie jest ich nadmiar. Trochę wpadam w melancholię, a trochę w dziury na nierównej nawierzchni gruntowych ścieżek.

City Trail w bieli odcieniach skąpany. Czytam ten tytuł i brzmi mi on jak akapit wiersza. Tak malowniczo kreuje obraz pól obsypanych śniegiem i gołego  drzewa stojącego gdzieś po środku samotnie, i kojarzy mi się jeszcze z puchem opadającym spokojnie na kurtkę. Aż mam ochotę dopisać jeszcze kilka zwrotek, ale teraz wiersze podobno już się nie mogą rymować. Takie są już nie modne, że niby dziecięce. Niestety pozostałych nie rozumiem, podobnie jak reszty sztuki współczesnej, malarstwa, rzeźby, która szuka udziwnień, biegnie gdzieś na około i właściwie jedynie autor ją rozumie i wie co chciał przekazać. Inni się nie przyznają i będą podziwiać, schlebiać i udawać, że rozumieją. Dlatego nie będę pisać wierszem, przynajmniej tym razem, bo bieganie jest proste, chociaż może być również sztuką.

Pierwszy raz spóźniłem się na bieg. Zaparkowałem w oddali, cudem znajdując miejsce. Wszędzie dookoła była cisza. Nie widziałem rozgrzewających się biegaczy, nie słyszałem rozmów ich rodzin, nikt nie rzucił przekleństwem bo endomondo nie chciało złapać gps-u. Spokój. Tylko we mnie krew buzowała. Już po jedenastej. Boże Oni Wystartowali. To może chociaż na ostatnią falę się załapię. Do startu jeszcze kilometr, biegnę coraz szybciej, liczę czas, sekundy uciekają, jakaś kobieta mówi – „Oni już biegną” – Przecież wiem, a niby po co się spiszę – ze łzami w oczach krzyczę.

Zdyszany dotarłem. Ostatnia grupa zaraz ma ruszyć. Łapię głębokie oddechy zimnego powietrza, a ono wlewa się we mnie jak w niedoszłego topielca wyciągniętego z wody. Uspokajam ciało, duszy nie potrafię. Ruszamy. Na wydeptanej ścieżce widać ślady tych którzy odeszli przede mną. Kroczę ich tropem w koło jeziora. Na zakrętach lód nogi wykoślawia, szukam tarcia, szukam podłoża. Zwalniam. Nie mam prędkości, nie mam tlenu, nie mam słuchawek w uszach. Echhh. Są w kieszeni zapomniane i muzyka dziś mnie nie zdopinguje. Nie doda skrzydeł na kolejnych metrach, nie wzbije mnie na wyżyny moich możliwości. Trudno, przeżyję. Doganiam poprzednią falę, mijam ich to z lewej to z prawej, wyprzedzam uparcie, ale jakoś mi się nie chce. Jakoś pora nie ta i w sumie to bym się herbaty napił, bo kawę lubię mniej. Oddech chłodem przeżarty, płuca zwęża uparcie, nie ma szans. Nie ma szans na dobry czas. Wiem to, zdążyłem już siebie poznać. 

Przeganiam kolejne osoby, czytam napisy na ich plecach, szukam twarzy w głowie. Wszyscy znajomi, każdy nieznany. Na plechach imiona, hasła, motta, które ich prowadzą. Czytam, myślę, biegnę. Mam dzisiaj dziwny dzień i nowe spodnie. Myśli mi się nie łączą, albo zwyczajnie jest ich nadmiar. Trochę wpadam w melancholię, a trochę w dziury na nierównej nawierzchni gruntowych ścieżek. W końcu dobiegam. Meta wyłania się zza drzew i odrobinę zza zakrętu, gdzie staram się jeszcze przyspieszyć. Może wyłapię dodatkowe 5 sekund. Bez sensu. Czas netto 21:51 czas brutto ponad 27. Zdziwienie, bo nigdy takiej kolejki po herbatę nie widziałem. Tak, że dzisiaj nie piję.

 

Na City Trail w Poznaniu tym razem było nieco mniej ludzi, ale i tak frekwencja na tym cyklu dopisuje. Przyjemnie było pobiegać po śliskiej, śnieżnej trasie. Szkoda,że się spóźniłem, no i szkoda, że nie udało mi się zjeść drożdżówki popijając ją gorącą herbatą, ale jak mówi stare greckie przysłowie – „Kto późno przybiega ten herbaty nie pije”

 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Czy bieg na 10 kilometrów musi być tak drogi?

Next post

II miejsce w wyścigu na trenażerach rowerowych

2 komentarze

  1. Malgorzata Wrzesińska
    9 lutego 2015 at 21:17 — Odpowiedz

    Piotrze – to wszystko przez te nowe spodnie – one zawiniły i się spóźniłeś 😉 a i gratuluję dobrego czasu na śliskiej zimowej nawierzchni 🙂
    Malgorzata Wrzesińska ostatnio opublikował…Zapraszam na „pobieganą zimę ” 😀My Profile

    • 9 lutego 2015 at 22:03 — Odpowiedz

      Dzięki Gosiu 🙂 COś Ty w spodniach się dobrze czuję, nie mogą być winne 🙂

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *