PRZECZYTAJ

Co by biegać wydajniej, szybciej i zdrowiej trzeba uzupełniać płyny. Jasne i oczywiste. Żeby nie targać baniaka z wodą trza zakupić sobie pas z bidonami. No to nabyłem za ciężką gotówkę pozostawioną mi dzięki łasce i dobroci wszechmocnych ZUS-ów i US-ów naszej Rzeczypospolitej Polskiej. Cena około 100 zł w zależności od sklepu.

Węglowodanowe dopalacze żelowe. W każdym sporcie są jakieś dopalacze, uzupełniacze czy inne mieszanki węglowodanowo-białkowe. Na siłowni było to dla mnie jasne, proste i przejrzyste. W sportach kondycyjnych wygląda to nieco inaczej. Założenie jednak pozostaje to samo. Uzupełniamy to czego z organizmu ubywa podczas wysiłku.  

Dni stają się coraz dłuższe, słońce coraz szybciej wschodzi. Czas się przestawić na poranne wstawanie. Pora na ocknięcie się z letargu, jaki panuje w zimowych miesiącach i wydłużyć swój dzień.Robię to od kilku tygodni. Dzień w dzień budzi mnie nastawiona na 6:30 komórka.Wyłączam. Podejmuję walkę z własną niechęcią, ciemnością i lenistwem. Przegrywam.

IV spotkanie Z Biegiem Natury Spoglądając na komentarze przed biegiem, każdy obawiał się oblodzonej trasy, wręcz niemożliwej do pokonania, bez zabezpieczenia się w kolce pod butami. Mimo to, tak jak się spodziewałem 95 procent biegaczy nie wyposażyło się w tą pomoc, co dawało duże szanse na niezły ubaw.

Na horyzoncie już widzę wiosnę. Wyłania się ze spiętrzonego śniegu i opływa w ciepłe promienie słońca. Z uśmiechem napełniam płuca rześkim powietrzem i…krztuszę się dymem z kominów. Cudownie. To jest dobry dzień na wychodzenie ze snu zimowego.Wschodzące czerwone słońce nad polami. Oszronione, błyszczące łąki. Czuć siłę, jaka drzemie w naturze.

 Kierowcą jestem od dawna, rowerzystą tylko chwile. Kultura na drodze, a raczej jej ewidentny brak raził mnie w oczy od pierwszego wyjazdu na szosę. Raz po raz, a czasami i częściej czułem się jakbym został uderzony „obuchem w łeb” bezmyślnością jakiegoś mistrza kierownicy. Nie ukrywam, że wstrząs debilolektyczny po takich

Obejżyj

O Mnie i O Blogu Dla Ciebie

Cześć,

W tej części chciałbym napisać kilka słów o sobie i o blogu. Właściwie wystarczające powinno być stwierdzenie, że jestem Mężczyzną. Jednak dzisiaj tym mianem określane są też męskie niewiasty w rurkach uciskających ich wspomnienie po jajach i z makijażem na twarzy. Dlatego postanowiłem napisać o sobie i o blogu trzy zdania więcej, żebyś wiedział czym ta strona jest.

Nie znajdziesz tu rurek, pudrów i lawendowego płynu do kąpieli. Nie ma gadania o dietach bezglutenowych i innych wynalazkach. Ten blog będzie spływał krwią mało wysmażonego steka, sosem po żeberkach w piwie, solidną dawką potu, adrenaliny i zapachem szarego mydła. Oczywiście nie twierdzę przez to, że jestem jednym z ostatnich prawdziwych facetów, albo że nie popełniam błędów, których mam kilka sporo w życiorysie. Całkiem je lubię, bo to z nich płyną najdurniejsze wspomnienia. Jestem Mężczyzną przez duże M, z pełnym wachlarzem wad i zalet jakie się pod tym słowem kryją. 

Nazywam się Piotr Krzymiński i mam więcej lat niż bym chciał, ale za to z każdym rokiem mniej mnie to obchodzi. Uwielbiam świat, który każdego dnia intryguje i inspiruje mnie bardziej. Jestem dociekliwy, żądny wrażeń i zmian w życiu. Skupiam się na rozwoju siebie  i korzystania z życia każdego dnia. Szybko się nudzę, dlatego nie skupiam się na poznawaniu tylko jednej rzeczy, a raczej poruszaniu się od punktu do punktu i pochłanianiu doświadczeń. 

Napisz do mnie, o czym chcesz przeczytać. Co się tobie podoba, a co nie. Co warto zmienić. To jest męski blog dla Ciebie. …więcej

Z pozdrowieniami

Piotr Krzymiński 

 

NOTKI

SPORT, CIAŁO, ZDROWIE, UMYSŁ

GADŻETOMAN

SHARE

Apetyt Na Sport – Fit and Health LifeStyle