4
Shares
Pinterest Google+

Pulsometr jest przez wielu biegaczy uznawany za nieodłączne akcesorium do treningu. Pozostali kierują się wyłącznie własnym odczuwaniem podczas biegania i według tego odczucia kształtują swój trening. Ja raczej należę do tej drugiej grupy. Chociaż zauważyłem, że jest to bardziej kwestia przyzwyczajenia, niż stanowczego wyboru. Kiedy zegarek na ręce pokazuje mi puls, dystans i przyjemnie migocze różnokolorowymi diodami czuję się jakoś tak lepiej, bardziej profesjonalnie. Lubię zabawki i to by było na tyle, bo nic więcej nie wnosi to do mojego treningu. Korzystając z najprostszych aplikacji na telefon czuję się wystarczająco usatysfakcjonowany. Ważne żebym miał pokazany czas i dystans, a w słuchawkach co jakiś czas rozlegał się głos oznajmiający tempo z którym biegnę. Trening, to jednak nie to samo, co zawody i tutaj przydało by się coś więcej niż aplikacja.

Bez względu jednak na to, kto i czego potrzebuje do trenowania, warto zwrócić uwagę na fakt, jak technologia zmienia swoje oblicze. Jak dąży do rozwoju wraz z wymaganiami użytkowników i zmienia obraz zwykłego biegacza. Jeszcze niedawno uciążliwy pas pulsometru zapinany na klatce łączył się z zegarem na ręce, a dzisiaj całość jest już w pasku zegarka. To jest dobre i to jest właśnie kierunek w którym powinno to podążać. Mio Alpha 2 daje dobre rozwiązanie i jest na bardzo dobrej drodze do stworzenia świetnego modelu, który zaspokoi najbardziej wymagających. Cena 600 zł nie jest odpychająca, porównując ją do innych modeli dla biegaczy, ale nie da się ukryć, że te kwoty i tak są wysokie.

Pierwsze wrażenie

W pierwszej chwili uznałem, że nie widzę w nim jakiejś specjalnej wartości. Tak zwane podejście na czuja – solidnie, po polsku z wrzucaniem instrukcji obsługi do szuflady, okazało się … strategicznie błędnym posunięciem. Właściwie, to obsługa jest intuicyjna, ale nie tak bardzo jakbym sobie tego życzył przy pierwszym namacalnym spotkaniu. Na początku wymaga małego instruktarzu. Po kilku biegach i odstawieniu pulsometru na boczny tor zupełnie nie zaprzątałem sobie głowy, żeby go ze sobą zabierać. Bo to ani mnie grzał ani ziębił, będąc obojętnym gadżetem, których mam już całkiem sporo. Postanowiłem jednak zrobić kolejne podejścia i sprawdziłem kilka funkcji w internetach i od tego czasu spoglądam na niego przychylniej.

To mi się podoba

Solidnie, ładnie wykonany zegarek / pulsometr, z czytelną tarczą i mocnym paskiem. Nie jest ani ciężki, ani za duży. Nic w nim nie przeszkadza. Przyciski są wmontowane w kopertę, co również daje bardzo fajny efekt wizualny. Migająca dioda, która zmienia barwy w zależności od poziomu tętna pozwala ocenić nasz puls, bez konieczności spoglądania na zegarek. Puls mierzony jest na bieżąco i zdaje się być bardzo dokładny. Przechowuje do 24h danych, a sczytuje się je w prosty sposób. ładowanie zegarka jest bardzo proste, poprzez dedykowaną stację podłączaną do USB.

To mnie irytuje

Głównie drażnił mnie dedykowany program na androida i ta kwestia się nie zmieniła. Ile tych wszystkich programów można odpalać?! Zresztą po chwili i tak szlak trafiał połączenie, bo obciążenie za duże. Muzyka, słuchawki na bluetooth, Endomondo, program Mio GO i jeszcze połączenie z zegarkiem. Do tego biegając po ciemku nie widziałem wyników, oprócz pulsacyjnego światełka zmieniającego barwy. Nie mogłem zapalić podświetlenia. Dopiero po dłuższym zastanowieniu, kilku soczystych przekleństwach i przełamaniu się do chwycenia instrukcji zauważyłem, że niektóre rzeczy które mnie irytowały można jednak „poprawić”.

test mio alpha 2

Podstawy Sensownej Współpracy z Mio Alpha 2

  • Zrezygnowałem z programu dedykowanego i podłączyłem zegarek Mio ALpha 2 pod Endomondo, poprzez ustawienia w programie – okazało się to bardzo proste. Sprawa zaczęła nabierać głębszego sensu.
  • Przeczytać w instrukcji jak podświetlać tarczę wyświetlacza – klepnięcie dwa razy w ekran wyświetlacza i robi się jakoś jaśniej.
  • W ogóle korzystać czasem z instrukcji. Podejście typu – „Na co ci instrukcja? Ze szwagrem nie takie rzeczy robiliśmy.” W tym wypadku nie zdała egzaminu.
  • W czasie biegu można sprawdzić dystans, tempo, puls i takie tam pierdoły. Jednak dystans względem Endomondo mija się z prawda o jakieś pół kilometra na 4 km przebiegnięte. Pokazuje mniej.
  • Zmiana ustawień, to przyduszenie lewego przycisku zegarka. Start, pauza i zatrzymanie działania pulsometru, to przyduszenie prawego przycisku.
  • Krótkie kliknięcie na lewy przycisk w czasie biegu, daje możliwość wejścia w parametry biegu. Tempo, puls, średni puls, dystans.

Mio Alpha 2 do triathlonu?

Zastanawiałem się też, jak Mio Alpha 2 sprawdziłby się w triathlonie. Na zawodach triathlonowych jednak wszelkie wskaźniki są dużo ważniejsze, niż na samym biegu. Tutaj potrzeba bardziej pewnego sprzętu. Na stronie jest napisane, że może być używany w wodzie, ale nie można dusić guzików, a wskazane parametry mogą być niepoprawne. Nie sprawdzałem. Kiedy czytam tego typu zalecenia odnośnie obsługi, to budzi się we mnie przekonanie, że po kilku kilometrach w wodzie zegarek przestanie działać. Tak że chciałbym mieć pełną gwarancję że zegarek będzie na tyle szczelny, że przypadkowe naduszenie na guzik wywoła zatopienia zabawki.

Druga sprawa, to fakt, że w zawodach triathlonowych z telefonem nie pojadę, dlatego oczekiwałbym dobrego pomiaru GPS (tak dobrego jakościowo, jak pomiar tętna), a tym samym możliwości ustawienia na wyświetlaczu kilku wskazań jednocześnie, jak dystans, stoper, puls i średnie tempo bez duszenia po guzikach. Wiem, że to się będzie wiązać ze zwiększeniem wyświetlacza, ale to było by istotne.

Podsumowanie

Ostatecznie Mio Alpha 2, po kilku treningach, stał się bardzo prosty w obsłudze, świetnie spełniając swoje zadanie – czyli bieżący pomiar pulsu. Chociaż nie do końca spełnia wysokie już wymagania biegaczy i triathlonistów, ale to tylko ze względu na małą ilość funkcji. Potrzeba jeszcze kilku zmian, żeby w moim odczuciu mógł wskoczyć na wyższą półkę biegowych modeli. Korzysta się z niego przyjemnie i po okresie niechęci przekonał mnie do siebie. Teraz już trudniej bez niego trenować. Czekam na kolejny model, który mam nadzieję, zostanie doposażony we wbudowany GPS i będzie w pełni wodoodporny, bez dopisków „ale” nie dotykaj guziczka. Więcej o pulsometrach Mio przeczytacie na stronie http://trenujzmio.pl

 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

List Do Świętego Mikołaja

Next post

10 Kroków By Przestać Jeść Słodycze

2 komentarze

  1. 7 grudnia 2015 at 23:26 — Odpowiedz

    Nie mam szczęścia do pulsometrów albo kupuje byle co bo już dwa podejścia i dwa zwroty…Ten ma duży plus, że nie potrzeba paska na klatkę, godny uwagi!

  2. 15 stycznia 2016 at 12:25 — Odpowiedz

    Zastanawiałem się nad zakupem nad zakupem pulsometru, ale zastanawiam się czy rzeczywiście jest tak przydatny? Możemy sobie kupić sam czujnik do smartfona i wyjdzie zdecydowanie taniej. Jakie jest twoje zdanie na ten temat?

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *