0
Shares
Pinterest Google+

Survival Race Poznań

Po pierwszych 500 metrach miałem już zadyszkę, w połowie drogi chciałem walnąć się na poboczu i rozpocząć samoreanimację, Na następnych 5 kilometrach trasy było nieco lżej, a na pewno weselej i dużo ciekawiej. Survival Race Poznań, bieg z przeszkodami z pewnością tchnął dużo świeżości w wielkopolskie biegi.

WYNIKI

Jak opisać wyścig i moje emocje w jednym cenzuralnym zdaniu? „No żem się nie spodziewał kurde” ;D Bieg na dystansie 10 kilometrów, gdzie niektóre odcinki miały pochył 45 stopni, ostro dawał w kość. Do tego wiele ciekawych przeszkód, które skutecznie wznosiły poziom tętna na szczyt moich możliwości. Organizm dostał solidnego kopa pozytywnej energii i zdrowej adrenaliny doznając przy tym twardego resetu. Wszystko tylko po to, żeby poczuć na nowo buzująca krew w żyłach, ociekające po twarzy krople wody i delikatne podmuchy powietrza. I love this game!!! 

Survival Race Poznań

Survival Race Poznań

Cały niedzielny wyścig podzielony był na kilka fal wariatów spragnionych czegoś nowego. Na starcie czułem luz. Byłem przekonany, że 10 kilometrów nawet z przeszkodami, będzie dziecinną igraszką, i pewnie by tak było, tylko za jakie grzechy te wszystkie zbiegi i podbiegi mordujące oddech swoim silnym uściskiem na szyi? Trasa prowadziła w większości po leśnych bezdrożach, a drzewa chłostały po twarzy swoimi cienkimi gałązkami. Tak naprawdę zadyszkę dostałem już na początku pokonując wały ułożone z słomianych balotów i skacząc nad barierkami, później kolejne, leśne i górzyste metry wzmacniały jedynie nieznośne uczucie słabości. I był to dopiero początek tej zacnej przygody. 

Survival Race Poznań

Tego pamiętnego dnia, gdy do Poznania zawitał bieg nieco inny niż wszystkie, nie miałem nawet pojęcia, że moje płuca będę zbierać w leśnej ściółce, wypluwając je co chwilę na kolejnych podbiegach. Pierwsze 5 kilometrów, to ciągła jazda góra dół góra po górkach, do tego przeskoki, skłony i cały repertuar uników jakie trzeba było wykonywać, żeby w jednym kawałku ukończyć trasę. W międzyczasie musiałem się jeszcze wspinać po linie, testując siłę swoich rąk i kilka kilometrów dalej czołgając się pod drutem kolczastym i balansując na taśmie rozciągniętej nad rzeką, żeby nie zmoczyć tyłka. Nie było tutaj więcej wymagających przeszkód. Ciekawy był jeszcze epizod z biegiem po zrujnowanym pałacyku i budynkach gospodarczych, reszta na tej połowie trasy to pierdołki, bez znaczenia dla zmęczenia. Tutaj sama trasa dokonywała egzekucji na płucach. 

Survival Race Poznań

Druga cześć trasy, to już była sama frajda, dużo ciekawych przeszkód, zaczęło się od klatki w której trzeba było się wspinać po sieci, poskakać po paletach, żeby na końcu uciekać przez wnętrza zdemolowanych samochodów. Później starcie z wikingami, którzy próbowali zatrzymywać ludzi tarczami i piankowymi kijami 🙂 Nie dałem im satysfakcji, i nie zatrzymali mnie nawet na chwile. Później już tylko wskok na małpi gaj, gibiąc się z rurki na rurkę, żeby dalej wspinać się na pochylnię. Kolejna przeszkoda, czyli basen z zimną wodą, w której było trzeba biec na czworakach pod rozciągniętymi linami. Po takim przyjemnym orzeźwieniu biegło się znacznie lepiej, nie przeszkadzały nawet sikające wodą buty podczas wdrapywania się na żółty szkolny autobus. Niedługo później przyszedł czas na kolejne mokre zabawy. Zjazd po namydlonej foli stał się moją ulubioną przeszkoda. Czad. Kilka metrów dalej kiedy pokonywałem kontenery zalane wodą, potknąłem się w jednym z nich, lądując twarzą w drugim. Smak ceglano cementowej wody nie jest w moim guście. Ostatnie metry ostatnia ściana do pokonania i meta, a na mecie…..

…cisza, spokój, aż słychać było cykające świerszcze. Przyzwyczajony do gwaru na mecie w standardowych biegach, uśmiechów i gratulacji zaznałem małego zawodu.  Tutaj było sucho i z wielkim dystansem. Trochę szkoda, bo jednak każdy wbiegając na metę lubi słyszeć oklaski i doping kibiców. Jest to zwyczajnie miłym zwieńczeniem trudów biegu. Tutaj meta była ukryta za jakimiś namiotami, czy kontenerami na śmieci. Nie było kibiców, nie było uśmiechów, nie było niczego. Ten element należał do najsłabszych momentów całego wydarzenia. 

Survival Race Poznań

Uważam, że Survival Race Poznań był biegiem bardzo udanym, chociaż można dopatrzeć się wielu wad, to nie ma co narzekać. Nie można być typowym polakiem narzekaczem i doszukiwać się tylko tego co komuś się nie udało. Można było spróbować czegoś nowego, czegoś ciekawszego niż zwykły bieg i bez parcia na wynik zwyczajnie bardzo dobrze się bawić i sponiewierać. Spodobał mi się nietypowy medal jaki dostaliśmy na zakończenie. W każdym razie w przyszłym roku ten bieg znów wpisuje się w moją listę startów i mam nadzieję, że organizatorzy postarają się, żeby było lepiej, trudniej i brudniej. 

 survival race poznań

Mało fotek pojawiło się w necie jak na razie, ale coś znalazłem.

http://www.tomaszwalas.pl

epoznan.pl

kempinscy.com

Festiwalbiegowy.pl

Survival race poznań Survival race Poznań Survival race Poznań Survival race Poznań

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

jak biegać szybciej na 10 km - 12 tygodniowy program treningowy

Next post

Piję sok z buraków. Bo zwiększa wydolność i farbuje język na czerwono

2 komentarze

  1. JJ
    22 października 2014 at 07:55 — Odpowiedz

    Bieg wygląda super i ciężko jednocześnie 🙂
    JJ ostatnio opublikował…Dieta niełączenia – czyli nowy sposób na życieMy Profile

  2. Anna
    23 października 2014 at 18:49 — Odpowiedz

    Bieg wygląda naprawdę fajnie. Pewno nieźle daje w kość 🙂
    Anna ostatnio opublikował…Dzień 9 – Problemy z paznokciami oraz książka Anny LewandowskiejMy Profile

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *