0
Shares
Pinterest Google+

Weekendowy wypad na narty do Harrachova okazał się jednym z lepszych. Nie było czasu na nudę, a po powrocie można było odczuć zmęczenie, intensywnością tych paru dni.

Po wjechaniu do Harrachova, od razu stwierdziliśmy, że to miejsce zatrzymało się w latach 80 tych. Nie jest to miasto nowoczesne, czyste i ładne. Stare chaty, zaniedbane ulice i jacyś dziwni ludzie, mówiący niby po ludzku ale coś ich zrozumieć nie można. Nie pojechaliśmy tam jednak podziwiać architektury tylko się trochę pobawić na śniegu. Pierwszy dzień był przeznaczony na zapoznanie się z okolicą, meldunek w hotelu, spacerek i jakieś wygłupy.

Pierwsze co się rzuca w oczy to Mamucia skocznia wybijająca się ponad drzewa. Człowiek od razu ma ochotę tam wejść i spojrzeć w dół. Pełen szacunek dla skoczków. Trzeba mieć wiele odwagi, żeby dać się zepchnąć z tej belki.
Później wdrapaliśmy się na Certovą Hore skąd podziwiać można fantastyczny widok na stok i miasto. Blask słońca i odbijające się w śniegu promienie po których suną narciarze robią piorunujące wrażenie.

W drodze powrotnej oczywiście skończyła nam się droga i byliśmy zmuszeni schodzić w dół poza ścieżką. Fajna sprawa:) Taki survivalowy Bill Gryl 😉 Śnieg po kolana, śliskie zbocza i nie opuszczające nas poczucie humoru. Udało się na szczęście dotrzeć do cywilizacji a ostatnie 200 metrów w dół pokonaliśmy ślizgając się na tyłkach na zamkniętym stoku. Później szybki obiad w małej restauracji, której nie polecam. Restaurace pod Jasanem, niestety nie trafiła w nasze gusta smakowe i byłem pełen trwogi, że takie jedzenie własnie będzie nam tu serwowane. Na szczęście w naszym Hotelu potrafili gotować. Pomijając jedno danie, które i tak pochłonąłem z głodu, nie specjalnie przejmując się smakiem.

W między czasie kupiliśmy sobie miski do zjeżdżania, co dało nam niezły ubaw na zamkniętym czarnym stoku. Spad góry był na tyle duży, że poziom adrenaliny z każdym kolejnym zjazdem znacząco rósł. Jednak rosła również chęć osiągnięcia większej wysokości i prędkości przy zjeździe. Śnieg zasypywał oczy, a o sterowaniu tym „ślizgiem” nie było mowy. Naprawdę można poczuć się jak dzieciak, bez strachu, wstydu i  konsekwencji. W końcu każdy z nas jest dzieckiem tylko czasami głupio mu to pokazać. Wieczorem relaks dla zmarzluchów – sauna i jacuzzi pod gołym niebem.To było fantastyczne uzupełnienie dnia. 

W niedzielę najważniejsze były zjazdy na nartach. Narty wypożyczyliśmy. Jako mało doświadczeni w śnieżnych szaleństwach jeszcze swego sprzętu nie posiadamy. Cenę za dzień wypożyczenia udało się stargować z 240 do 190 koron, co dało całkiem miły początek dnia. Do tego skipassy i można było wjeżdżać na samą górę. Niebieska trasa zjazdowa zaczęła się naprawdę znakomicie. To miała być przyjemna przejażdżka. Niestety zmieniła się w połowie w niezłe wyzwanie. Szlak nie był tak niebieski jak go malują. Trasa w połowie zmienia się w czerwony szlak a mały odcinek wg mnie spokojnie może być nakreślony czarną kreska. Nie tylko my mieliśmy zdziwione miny. Trasa okazała się trudna, ale udało się kilka razy zjechać i nie połamać. Trzeba mieć tam jednak bardzo mocne nogi i sporo odwagi. W każdym razie warto się tam przejechać, jeśli ma się ochotę na małe wyzwanie przy nie dużych umiejętnościach. W końcu zawsze można zjeżdżać na plechach.Najlepiej wykupić pojedynczą jazdę zamiast czasowej czy punktowej i ocenić po zjeździe czy warto jechać znowu czy lepiej szukać innego stoku.

W poniedziałek trzeba już było wracać. Pogoda i humory dopisały a weekend można zaliczyć do tych bardzo udanych

 

Ceny
wypożyczenie nart – komplet – 190 – 450 koron za dobę
skipassy – Cennik
Pizza – ok 160 koron
Torrtilla, Pita – 80-90 koron
piwo – ok 11 koron
Parking ok 100 koron za dzień

 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Szosówka Triban 5A

Next post

Pulsometr - jak z nim biegać

2 komentarze

  1. Marysia
    25 stycznia 2016 at 08:03 — Odpowiedz

    To bardzo ciekawe, bo Restauracje pod Jasanem odwiedzamy juz 2 raz, wlasnie ze wzgledu na swietna kuchnie czeska, profesjonalizm ze strony obslugi i przy tym bardzo dobre ceny. Polecam serdecznie ta restauracje 🙂

  2. Emil
    26 lutego 2016 at 04:07 — Odpowiedz

    Byłem tam wiele razy i nie widziałem zaniedbanych ulic,a ludzie może i dla niektórych dziwni,bo życzliwi i uśmiechnięci 🙂 Miasteczko nie udaje światowego kurortu, a Czesi nie wstydzą się swoich starych chałup.
    Pozdrawiam!

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *