0
Shares
Pinterest Google+

Nie cierpię kiedy kończy mi się serial!! W telewizji mimo dziesiątek kanałów i tak nie ma co oglądać, a te ciekawsze produkcje w sezonie mają po 10 – 14 odcinków. Teraz zakończył się 4 sezon Gry o Tron i powiedzmy sobie szczerze, szlak mnie trafia, że mam czekać rok do następnej serii. Przecież można tego nie dożyć, bo w końcu czym życie się różni od tego Martinowskiego scenariusza. Każdy, w każdej chwili może umrzeć, bez względu na rolę jaka pełni w swoim życiu. I tak jak tam, możemy snuć plany na przyszłość, a jutro już nas nie będzie. Chociaż w filmie nie przypominam sobie postaci która umarłaby z przyczyn naturalnych. Wiem, mało optymistyczne podejście, ale to wina tego śmiercionośnego serialu 🙂 No dobrze, wpływu na to nie mamy, co w dniach następnych się wydarzy, to chociaż powylewam myśli kilka o zakończonym sezonie. 

Valar Morghulis

Śmierć jak zwykle zatoczyła ostre koło swoją kosą, co czas jakiś ścinając głowę któregoś  z ważniejszych bohaterów. Ginęli ci bardziej i mniej lubiani. Gineli tez ci, którzy w żaden sposób nie wywoływali emocji. Przynajmniej we mnie. Tak jak to było w ostatnim odcinku, kiedy kościsty zdechlak zasztyletował tego chłopczyka, co to Brandona do trójokiej wrony prowadził. Zginął i go nie ma. Tylko tyle. Przeszycie strzałą rudej dzikuski zakochanej w Jonie Snow, też specjalnie mnie nie obeszło.

Niestety zginęły też wyraziste, ciekawe osobowości Westeros. Co by nie mówić zabicie Tywina Lanistera przez Tyriona, syna jego malutkiego, w sposób znaczący wpłynęło na układ sił Państwa. Mało istotne jak zginął, bo wielce spektakularne to nie było. Chociaż dla niego raczej dość uwłaczające, że dokonał żywota przeszyty bełtami kuszy, zasiadając na latrynowym tronie. On wielki, potężny i bogaty wojownik znamienitego rodu, strateg i namiestnik króla ginie w ubikacji, zamiast na polu bitwy. Kto inny będzie na tyle silny by sprawować władze w 7 królestwach? Możliwe, że pojawi się nowa postać, lub wcześniej znana zyska nowe oblicze. 

Jednak największym smutkiem w tym sezonie okazała się dla mnie śmierć Oberyna. Facet po prostu był rewelacyjny, wyluzowany fascynat życia, z niesamowitą pewnością siebie i umiejętnościami walki. Szkoda, że był pokazany jako biseksualista, ale jakoś wymazuje to z pamięci. Nagle przy niemal przesądzonym wyniku pojedynku, ginie w dość miażdżący sposób. Czyżby miała na Królewską Przystań najechać armia jego rodu w akcie zemsty?

4 sezon Gry o Tron

Natomiast z olbrzymią przyjemnością oglądałem śmierć tej blond piz..y, jakby to powiedział Ogar, co to królem był. Widok jego twarzy, krwawiących oczu i stres jego wrednej matki, napawał mnie sporą satysfakcją. Z jednej strony nie mogłem się tego doczekać, z drugiej żal, bo Joffrey potrafił nieźle podnosić ciśnienie w czasie oglądania filmu.

Ucieszyła mnie też śmierć głupiej Lady Arryn, która zginęła tak, jak zabijać lubiła. Po prostu poleciała przez drzwi księżycowe, roztrzaskując się na skałach. No i Shea, która udowodniła, że jest kłamliwą dziwką. Biedny Tyrion, tyle  zdrad i rozczarowań go spotkało. 

Kto pozostał do lubienia??

Umierają wszyscy ciekawi bohaterowie serialu. Pozostał mroczny nudny Stanis, ze swoim jeszcze bardziej dupowatym Cebulowym rycerzem. Żyje jeszcze Jon Snow. Niemrawy Pan, co to ojciec z domu go wygnał do nocnej straży. Wciąż wygląda na zbitego chłopca, z żalem spoglądającego na otaczający go świat. Niby świetny szermierz, dowódca, z sympatią współtowarzyszy, ale jakiś taki nijaki. Stłamszony, nieśmiały z wiecznymi rozterkami wypisanymi na twarzy. Mógłby być ciekawszą postacią, gdyby tylko miał więcej charyzmy.  

A ta cała Denerys? Blond matka smoków, zrodzona w burzy, stworzona z fal spienionych, Jedyna, najwspanialsza, każdego imienia i każdego przydomka celebrytka, to chyba ma już problem ze swoim ego. Wyraźnie woda sodowa jej do głowy zaczęła uderzać.  Pewnie niedługo zginie zjedzona przez swoje smoki, bo stała się strasznie irytująca. Co prawda nie dorównuje jeszcze kazirodczo wyuzdanej Cersei w swoim pogardliwym postępowaniu, jednak jest na najlepszej drodze, żeby nawet pokazywanie roznegliżowanego ciała nie pomogło w zatracanej sympatii mojej.  

Littlefinger, to przebiegła menda i jak go tu lubić. Natomiast jego nowa maskotka Sansa, po swojej przemianie, może stać się bardzo ciekawą postacią. Może ewolucja od małej rozpieszczonej, zapłakanej księżniczki, co to chciałaby być królową w ciemnowłosą kłamliwą kobietę, która poczuła smak władzy, nada jej ciekawszego wyrazu.

No i kto pozostał? Każda ciekawa, silna postać jaka pojawiła się w tym filmie od początku serii ginie, a zostają słabi. WHY?? 

4 sezon Gry o Tron

Wątek utracony

Kilka spraw mi tu nie pasowało. Jakby wątki nie były w pełni rozwinięte. Przykładem był tutaj Oberyn, który był księciem, ale zapomniano pokazać jak wielka siła zanim stoi. W końcu jego armia nie brała do tej pory udziału w walkach, a on sam wyszkolony zabójca, bardziej pokazany jest jako rozpustnik. Ale i tak polubiłem jego sposób bycia.

Tyrion, to postać, która w tej serii najbardziej straciła na znaczeniu. Był, a jednak jakby nie on. Utracił, cięty, wyrazisty język. Ostry umysł, został, przez scenarzystów nieco stępiony. Czy to on się zmienił, pod wpływem swojej rodziny? Zaczął się męczyć ciągłym poniżaniem i chęcią zgładzenia go? Mam nadzieję, że ucieczka z Królewskiej Przystani i nowy sezon ukażą go znów w jasnym świetle inteligencji i przebiegłości. Myślę, że nie jestem jedynym, który go lubi. W końcu to jedna z ciekawszych postaci w Grze o Tron. Wyśmiewany i poniżany, jednak z doskonałą umiejętnością oceniania innych ludzi, błyskotliwy i przede wszystkim dobry jak na rodzinę Lanisterów. 

Inna stracona szansa na ciekawy obraz, to pojawienie się Stanisa z zastępami swych zbrojnych po drugiej stronie muru.  Co on opłynął ten mur? No bo skąd się tam nagle wziął? Dlaczego nie było tam jakiejś ciekawej bitwy. W końcu dzikich miało być kilka tysięcy. Nieokiełznani, nieklękający, a wśród nich olbrzymy, mamuty i śnieżne potwory poddały się bez walki. Coś mi tu nie pasuje. Spłycone to wszystko było do minimum. Najlepiej, żeby się dogadali miedzy sobą i wspólnie odparli atak nieumarłych. Ciekawe jak to będzie rozwiązane.

Bitwa o mur

Zapomniał bym o bitwie, która była tak spektakularna, że z pamięci niemal uciekła. Dobrze się oglądało, nie powiem. W końcu coś się zaczęło dziać w tym sezonie. Tylko jakoś nie wzbudziła ta walka we mnie podjarania. Nie było tych emocji,  co chociaż by w pojedynku Oberyna z Górą, albo oglądaniu śmierci Joffreya.  Liczyłem na coś więcej. Chyba wszystko przez to, że każda z lubianych przeze mnie postaci, wcześniej już zdążyła zginać, a tutaj nikt specjalnie mnie nie obchodził. Martin tak się rozpędził z zabijaniem bohaterów swojej książki, że nie pozostał nikt, kogo życie warto byłoby obserwować. Mimo wszystko, z zaciekawieniem czekam na kolejny sezon, żeby znów móc się poirytować zabójstwem sezonowej postaci, która zdobędzie moją sympatię.

 Podsumowując

Biorąc pod uwagę wszystko co mnie w tym serialu denerwuje, jak bardzo mnie rozczarowały niektóre zdarzenia, to i tak serial ten uwielbiam i wyczekuję każdego odcinka. Wiem też, że nie pozostanie tutaj nikt. W końcu „wszyscy musza umrzeć”, dlatego przestałem już się przywiązywać do bohaterów, a zastanawiać jedynie kiedy i jak umrą. Czekam na walkę z nieumarłymi i walkę ze smokami. Czekam też, aż Matellowie wyruszą by pomścić śmierć swego księcia i wierzę, że tak będzie, a Sersei zawiśnie na murze. Czekam, bo nie wiem co będzie dalej i mam nadzieję, że kolejne sezony powstaną. 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Jak zwiększyć ilość pompek

Next post

Trening miesiąc przed 1/4 Ironman Triathlon

18 komentarzy

  1. Szymon
    19 czerwca 2014 at 17:44 — Odpowiedz

    Ja planuję obejrzeć ten serial jak już zabiorę się za książki. Kupiłem póki co pierwsze cztery tomy i się do nich przymierzam, choć, myśl, że potem trzeba będzie czekać, aż Martin dopisze ostatnie części trochę mnie spowalnia z zabraniem się za lekturę…

    • 19 czerwca 2014 at 21:20 — Odpowiedz

      Pierwsze dwa tomy są też w postaci audiobooków. Pierwszy skończyłem słuchać i jest rewelacyjny. Polska superprodukcja z ponad setką aktorów udzielających swojego głosu i efektami dźwiękowymi. Nie można się oderwać. Doskonałe słuchowisko, do tego ktoś czyta za ciebie 🙂

      • Szymon
        23 czerwca 2014 at 19:46 — Odpowiedz

        Mam tego audiobooka i zaplanowałem sobie, że będę go słuchać w aucie. A że w wakacje czeka mnie sporo kilometrów do przejechania, więc startuję już w przyszłym tygodniu 🙂

        • 26 czerwca 2014 at 22:05 — Odpowiedz

          Świetne rozwiązanie. Też często słucham w czasie jazdy, na rowerze i podczas biegania też 😉

  2. Urszula Ka
    19 czerwca 2014 at 19:30 — Odpowiedz

    Z racji, że się rozpiszę, to udzielam się na Twoim blogu 😉 Fakt, że chce się na o tym tyle pisać, dowodzi tylko, jak świetny jest to serial, że się nawet ksiązek już cyztać nie chce. No, może kiedyś …
    Podpisuję sie pod tym rozżaleniem i zniecierpliwieniem na początku i doświadczenie w tym rozstawaniu się z serialami w niczym nie pomaga, dlatego czasem fajnie jest mieć tyły, żeby potem nadrobić 6 serii, ale niestety styl po 24 odcinki należy już do rzadkości. Zgadzam się również z większością dalszego tekstu, ale.. ale… Widać, że Martin biegaczem nie jest, więc z racji zapuszczania brody i picia pewnie piwa postanowił stworzyć coć rubasznie krwistego i wyrazistego, co go pobudzi i ożywi, a że ma talent pisarski… I jak każdy mądry i szanujący siebie pisarz, zamieścił w swoim dziele swoje alter ego. Tyrona Lannistera. Z racji krótkich nóżek i faktu, że on też dużo pije i używa życia jak Twój ulubiony już zmiazdżony hedonista oraz raczej nie biega, pozwolił mu mieć dwie potężne bronie w świecie GoT: jest Mistrzem Ciętej Riposty i Sprytu oraz ma ….Szczęście, gdyż jako jedyny uniknął śmierci…. x razy 😀 „Valar Morghulis” Ruda była dla Jon’a Snow’a katalizatorem, bo jak każdy prawy chłopiec musi mieć chrzest odwagi, w boju i seksie. Bez tego nadal byłby chłopcem. Ewoluuje ,dorasta do swojej roli w tym świecie i z racji silnie brzmiącego imienia i nazwiska oraz podobnego bycia odlutkiem, co karzeł, ma przyszłość. Obaj się polubili i myślę, że są silnie związani z głównym sensem i wątkiem całej historii GoT, ale o tym na końcu…. Tak samo jest ze śmiercią Tywina ( przynajmniej miał czyste jelita, bo na pewno nie sumienie ;)) i Oberyna, choć jego odejście było mega – głupie i ta potrzeba zemsty zatrułą go, zgubiłą i doprowadziła do śmierci. Był hedonistą ,ponieważ za młodu przeżył taką tregedię, która uzmysłowiła mu, ż enic w życiu poza samym życiem isę nie liczy i trzeba z niego korzystać tylk odla własnej przyjemności. Taka jest natura hedonizmu często dla mnie. Rodzi się z traumy i jak głeboko w kogoś zajrzysz ,to zobaczysz, że u źródła kryje się ból i cierpienie. Wyjątkowa postać tragiczna i tak intensywna w doznaniach. Musiał zginąć, żeby zrobić miejsce dla rodziny, która obok Zombiaków z Północy pojawi isę w piątej serii .Dlatego tez zginął Tywin. Nic już więcej nie wymyśli, a Cersei też musi się zmienić chociażby poprzez śmierć małego skur….synka ,bo jak każda zaraza, potrzebuje ewoluuować, żeby przystosować się do nowych warunków. Dzieci to jej słąby punkt. Brat już nie, tu się uwolniła i jest szczera z tym. Pozwoliła uciec karzełkowi wiedząc, że już się nie boi, bo nie ma nic do stracenia, skoro dziwka pokazała to, co umie najlepiej, tj. ustawiła się. Matka smoczków chwilowo zgubiłą sie w swoim ulepszaniu świata, poznaje ,że jako polityk nie zadowoli każdego i sama dużo za to płaci. Ale ma w sobie dużo dobra i jest tylko mściwa. Rozumiem ją, choć jej wątek wymaga rumieńców, bo nagle stał sie bardzo poboczny i mogłaby tam już pozostać. Nie potrzebuje 7 Królestw. Też sie zastanawiałam, skąd on się znalazł po drugie stornie, ale przecież mieli statki, więc może opłynęli, skoro dostali kredyt w banku? Ta walka dała tylko posmak tego, co isę wydarzy w upragnionej przez wszystkich piątej serii. Wtedy i sam Mur nabieże znaczenia ,bo teraz Królewska Przystań jest skupiona na sobie po utracie Wielkiego Stratega i Stannis dobrą drogę obrał, kierując sie na Północ. Armia Ząbiaków czeka … Władzę zdobywa się niekoniecznie zasiadając przy głównym korycie… Reasumując: Martin lubi zabijać, bo to jest całkiem przyjemne być Panem Życia i Śmierci. Cały smaczek tej historii zostawił na sam koniec i mam nadzieję, że nie mylę się w swoim rozumowaniu. Arya, Sansa, do któej należy teraz życie Littlefingera, latający młody Stark i kilka innych podobnych im postaci po czwartej serii są dla mnie tym kluczem do całej opowieści o 7 Królestwach. Martin z racji, że nie biega, pewnie sam czuje się słaby i wykluczony 😉 i postawił na pozornie słabe postaci, kaleki, karłów, rozpuszczone księżniczki czy waleczne kobietki zbyt męskie dla mężczyzn, te duże i te małe, bękartów, niepozornych giermków i eunuchów … I to te postaci odegrają znaczącą rolę w 7 Królestwach, bo jak ktoś kocha ksiązkowego Harrego Pottera, hobbity czy małą Łucję, to wie, że światem baśni rządzi nie siła, przebiegłość i zło, tylko dobro, prawość i honor, który nawet latającego Voldemorta w masce Vadera zwycięży. A umiejętność biegania zawsze się przydaje choćby w ucieczce przed smokami 😉 I zmyłki, jak w piłce nożnej 😉

    • Urszula Ka
      19 czerwca 2014 at 21:39 — Odpowiedz

      Przepraszam za byka i literówki 😀 Ps. Zapomniałąm oddać, ż emowa obronna Tyron’a była genialna i emocjonująca. Dla mnie nie stracił pazura.

      • 19 czerwca 2014 at 22:42 — Odpowiedz

        Mimo tej przemowy, w której pokazał, że prawda jest dla niego ważniejsza niż życie i świetnej anegdoty o chłopaku zabijającym żuki ;p myślę, że stracił pazur:) W porównaniu do wcześniejszego jego wizerunku, ale myślę, że to się poprawi w kolejnym sezonie.

    • 19 czerwca 2014 at 22:13 — Odpowiedz

      Nic w życiu poza życiem się nie liczy. Bardzo mi się to spodobało 🙂 Z pewnością ta rodzina to właśnie Martellowie, która jest na tyle potężna, że zdołała podbić całe Dorne i odeprzeć ataki Aegona Zdobywcy. Widzę, że podobnie jak ja lubisz świat legend i baśni, mitycznych stworów i prawa w którym dobro zawsze na końcu wygrywa. To pewnie wina serii Niekończąca się opowieść i Narnii, ale w końcu wszyscy do końca zostajemy dziećmi.
      Z pewnością młodzi Starkowie, zyskują z każdym odcinkiem na znaczeniu. Ustawiani są przez Martina jak pionki na szachownicy zajmując coraz ważniejsze pozycję. Nie mam nic przeciwko. W końcu, to właśnie Starków poznałem na początku tej historii i ich losy przeżywałem, przy pierwszym zaskoczeniu jakim było ścięcie Eda. Wtedy jeszcze nie rozumiałem, że można zabijać głównych bohaterów. Sansa usadowiła się w Skalnym Gnieździe i zyskała sympatię Lordów. Jon na murze, zyskał szacunek czarnych wron i raczej porozumiał się ze Stanisem, który chociaż ponury to prawy przywódca. Arya po dopłynięciu do Bravos ma szansę stać się wspaniałym szermierzem i wprawnym zabójcą. Tych wszystkich „gdyby” jest bardzo dużo i to jedna z przyczyn dlaczego serial tak bardzo przyciąga przed telewizor.

  3. JJ
    19 czerwca 2014 at 19:41 — Odpowiedz

    uwielbiam serial i książki 🙂 Ja również mimo rozczarowań czekam na każdy odcinek

    • 19 czerwca 2014 at 22:52 — Odpowiedz

      Bo rozczarowania, chyba są tym co tak wciąga. NIe układa się tak jakbyś chciał, bulwersujesz się i oglądasz dalej wyczekując, co znowu niewybaczalnie złego nastąpi w scenariuszu 🙂

  4. Be slim
    19 czerwca 2014 at 20:57 — Odpowiedz

    Chyba jestem jedyna osoba ktora nie wie co to za serial hahaha :):)

  5. Adam P
    21 czerwca 2014 at 12:03 — Odpowiedz

    sezon był dobry miło się go oglądało

  6. Stanisław
    22 czerwca 2014 at 07:48 — Odpowiedz

    Miałem okazję obejrzeć dwa odcinki, kiedy to HBO na samym początku (kiedy serial pojawił się w Polsce) je odblokował. Spodobało mi się dosyć, ale niestety nigdy nie dysponowałem czasem, aby na poważnie Grą o Tron się zająć. Wszyscy dookoła tylko o serialu opowiadają. Chyba czas to nadrobić, bo tutaj już kończy się czwarty sezon, a ja nawet nie pamiętam akcji z dwóch odcinków, które obejrzałem już bardzo dawno temu.

    • Justyna
      24 czerwca 2014 at 09:35 — Odpowiedz

      Przyznam, że ten sezon mnie zawiódł 🙁 Dużo pozmieniane, podrasowane w stosunku do książki. Spodziewałam się czegoś lepszego. Myślę, że nie jestem jedyną osobą, która podsumuje ten sezon w zdaniu: „książka dużo lepsza”. Polecam przeczytać! Niemniej, czekam na kolejny sezon, zobaczymy, w którą stronę pójdą scenarzyści 🙂

      • 24 czerwca 2014 at 12:25 — Odpowiedz

        Na razie mam za sobą dwie albo trzy części. Nie pamiętam dobrze, w każdym razie potwierdzam, że książka lepsza. Tylko gdyby nie ten serial, nie wiedziałbym o książce. No i lubię go oglądać 😉

  7. Zdeterminowana Ana
    8 lipca 2014 at 14:24 — Odpowiedz

    Ja jestem w drugim sezonie, nie oglądam regularnie, ale kiedy nastanie rok akademicki na pewno wezmę się za oglądanie. 😀

  8. 19 sierpnia 2016 at 22:50 — Odpowiedz

    It’s posts like this that make surfing so much plsuraee

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *