0
Shares
Pinterest Google+

 

Kiedy przez okno dostają się promienie słońca, leniwie otwieram oczy. Wychodzę na taras z sokiem pomarańczowym w ręce i siadam wsłuchując się w poranne śpiewy ptaków. Opieram nogi na balustradzie i delektuję się widokiem wschodzącego słońca nad lasem. Tak pozytywnie nastrojony zaraz zacznę kolejny dzień treningu w nowym otoczeniu. Znów bieg, rower i pływanie. 

Bieg przez las, tuż nad brzegiem jeziora. Wstające słońce odbija się w spokojnych falach, i przenika przez drzewa nad głową. Cisza, zupełny spokój, nie ma samochodów, nie ma ludzi. Dużo przyjemniej niż bieganie asfaltowymi i brukowanymi uliczkami. I chociaż tempo bardzo relaksacyjne, to zadowolenie dużo większe, niż gdybym pobił swój nowy rekord. 

Czasami warto połączyć ostry trening przed zawodami z totalnym lenistwem. Bez pracy, bez stresu, tylko ćwiczenia z całkowitym odizolowaniem się od obowiązków. Jezioro powidzkie idealnie nadaje się na taki wypoczynek. Duże jezioro, otoczone lasami, po których przyjemnie się biega, spokojne asfaltowe ulice na których można trenować kolarstwo, no i oczywiście czysta woda, w której nie tylko doskonale się pływa, ale i nurkuje ze względu na dobrą widoczność. 

Wczoraj zrobiłem sobie wypoczynek. Cały dzień na plaży i schładzanie się w wodzie, bez jakichkolwiek treningów. Przyznam, że nie tylko mięśnie odpoczęły. Psychicznie też poczułem się bardziej wypoczęty i zrelaksowany. Chociaż co jakiś czas, przychodziła myśl, żeby przepłynąć jezioro albo pobiegać, to jednak dałem rade oprzeć się pokusie. Za to dzisiaj znów intensywnie. Od samego rana 7,5 kilometra spokojnego biegu i ćwiczenia plyometryczne. Później godzinka wiosłowania na kajaku i w końcu zakończenie dnia dwoma kilometrami pływania i nurkowaniem. Woda jest tutaj fantastyczna. Nie sądziłem, że jezioro może być przejrzyste, jasne, bez uczucia topielczej klaustrofobii, którą zwykle mam w zielono kwitnących jeziorach. 

Mam nadzieję, że takie treningowo – odpoczynkowe podejście do nadchodzących zawodów przyniesie tylko korzyści bez negatywnych skutków lekkiego rozluźnienia. W końcu triathlon to w dużej mierze głowa i odpowiednio ukierunkowana mocna psychika. Co może ją lepiej podnieść jak nie duża ilość treningów i wypoczynku. No może jeszcze odpowiednie porcjowanie węglowodanów, które zapewniam sobie wieczorem w pseudo pubie popijając schłodzona ciemną Fortunę miodową.

Czekam jeszcze na odpowiednią pogodę, żeby spróbować pływania na desce z żaglem albo kite surfingu. Może jutro się uda. 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Triathlon - Ostatni tydzień walki

Next post

Pianka Nabaiji Combi James

9 komentarzy

  1. żaneta
    19 lipca 2014 at 15:21 — Odpowiedz

    wyprawa nad jezioro na pewno byŁA PRZEMIŁA, FAJNE ZDJĘCIA

  2. Kuchnia u Krysi
    19 lipca 2014 at 17:07 — Odpowiedz

    Jestem pod wrażeniem. Gratuluję samozaparcia i samokontroli. Grunt to cel. Życzę powodzenia 🙂

  3. Gosia
    19 lipca 2014 at 21:28 — Odpowiedz

    Piękne jezioro.

    • 20 lipca 2014 at 21:29 — Odpowiedz

      Zgadza się. Jest dużo możliwości na aktywny wypoczynek

  4. czarodziejkazksiezycaa
    20 lipca 2014 at 12:12 — Odpowiedz

    Gratuluję samozaparcia, chęci, wytrwałości. Śliczne zdjecia.

    Powodzenia

    Pozdrawiam.

  5. Agnieszka SportyGirl
    20 lipca 2014 at 18:59 — Odpowiedz

    Och, ale fajny wyjazd, mam nadzieję, ze pomoże Ci on naładować akumulatory przed zawodami. Będę trzymać kciuki 😀

  6. Acha&Kacha
    20 lipca 2014 at 21:49 — Odpowiedz

    świetne zdjęcia:) życzymy wytrwałości

  7. Kinga Wiemann
    20 lipca 2014 at 22:01 — Odpowiedz

    gratuluje i milego wypoczynku – zasluzyles!!!

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *