0
Shares
Pinterest Google+

Przenieść się w przyszłość, do czasów w których granice naturalności w sporcie zostaną całkiem przekroczone. Do świata w którym sportowiec stanie się mutantem, technologicznym cyborgiem albo farmakologicznym tworem sztabu naukowców i menedżerów, w drodze do kolejnych rekordów, sukcesów i uciechy masy ludzi spragnionych dobrego show.

Nie oszukujmy się, sport naturalny umarł wraz z erą potworów w kulturystyce i wielkimi pieniędzmi, jakie zaczęły się pojawiać w poszczególnych dyscyplinach. Przejście z amatorskich zmagań do profesjonalnego uprawiana sportu wiąże się z dużymi zarobkami, a pieniądze motywują, i to bardzo, także do poświęcania swojego ciała, eksperymentów ze zdrowiem i zarzynania się na treningach. Do tego dochodzi cały sztab menedżersko-trenerski, który z zawodnika robi swoją własność, w którą aplikuje różnego rodzaju metody treningowe i środki bardziej i mniej legalne. Cel jest jednak jeden – zwyciężać. 

sportowiec przyszłości

Umówmy się, że kibice też chcą już więcej. Ludzkie ciało, choć tak bardzo doskonałe, ma jednak swoje granice, których nie przeskoczy się samą chęcią bycia lepszym. Społeczeństwo przed telewizorami i na trybunach ma jednak swoje wymagania. Chce nowych rekordów, nowych herosów o potężnych sylwetkach, sprawności lamparta i siłą słonia. Chcemy oglądać zmagania tytanów na arenach i obserwować jak łamią bariery, których my zwykli śmiertelnicy nigdy nie dosięgniemy. Dlatego właśnie są oni – profesjonalni sportowcy, którzy poświęcając siebie, stają się ulubieńcami publiki. A publika, jak to publika, żądna jest nowych wrażeń, spektakularnych akcji i dobrego, odmużdzającego, amerykańskiego SZOŁ. Czas naturalności jeszcze długo nie powróci, a przyszłość w sporcie jaką widzę, będzie jednym wielkim wyścigiem zbrojeń.sportowiec przyszłości

Świat i sportowcy przyszłości

Oto świat jak z greckiej mitologii, gdzie oligarchowie i politycy futurystycznego świata w czystych, poliwęglano-szklanych budynkach, ponad smogiem miast, wylegują się i bawią w podniebnych pałacach Olimpu. Świat nieprzyzwoitych pieniędzy i fanaberii. Nieco niżej inteligencja, naukowcy, wykładowcy i dyrektorzy, w mniejszym przepychu i z mniejszymi przywilejami, ale wciąż wystarczająco bogaci i wpływowi, żeby mieszkać i żyć ponad innymi; tam dni są wciąż piękne i spokojne. Na samym dole, gdzie poprzez smog i cienie wieżowców nie dociera już promień słońca, panuje wieczny mrok rozpraszany przygasającymi latarniami, pośród walających się śmieci, zarówno odpadów jak i ludzi, mieszkają najbiedniejsi wyeliminowani z systemu. Mają swoje własne prawa i swoje rozrywki tak bardzo inne, niż ich bogowie z góry. Poza miastem żyje klasa średnia, w pilnowanych dzielnicach, blisko fabryk w których pracują. W małych domkach z ogródkami i przystrzyżonymi trawnikami. Mają swoją telewizję, stadiony i przyziemne rozrywki. Każda z tych kast ma swoje sportowe wymagania, swoich bohaterów i swoje własne odczucie dobrej zabawy. Jednak wszyscy pragną dużych dawek adrenaliny, stymulacji zmysłów i przyjemności z obserwacji.

Genetyczna doskonałość

Tu na wierzchołku świata, gdzie życie upływa na wymyślaniu sobie nowych rozrywek, a smak nektaru i ambrozji towarzyszy mieszkańcom każdego dnia, wszystko musi być doskonałe. Ludzie mają to o czym zamarzą i pewnie właśnie dlatego, ktoś wpadł na pomysł wyhodowania sobie genetycznie doskonałego pupila. Zatrudnił sztab naukowców i wykreował nową zabawkę – człowieka z perfekcyjnie zaplanowanym kodem genetycznym. Wspaniałe, niemal nieskończone możliwości lepienia człowieka od podstaw. Zabawa w Boga, wzięcie w ręce gliny, tej gliny z której on szóstego dnia nas ulepił.  Konfigurowanie umiejętności, wizerunku i charakteru danej jednostki. Takie The Sims w realu. Pełne poznanie genotypu człowieka da niesamowite możliwości także tworzenia ludzi przewidywalnych, przeznaczonych do z góry ustalonych zadań. Wiernych, posłusznych i … zniewolonych. Powstał wspaniały wyrzeźbiony w marmurze mityczny heros budzący podziw i zainteresowanie pozostałych możnych. Sportowiec przyszłości. Każdy zapragnął mieć swojego, którego karmił, tresował. Z czasem zaczęły się rywalizacje sportowe, by wyłaniać tych najdoskonalszych. Sport zyskał wymiar niemal boski, ale tylko wśród arystokracji, dla reszty ludzkości byli znani jedynie z hologramów, patrząc na miasto jak Kim Dzong Un w promieniach wschodzącego słońca. Byli twarzami swoich panów i budzili podziw niższych klas. Biorą udział jedynie w sportach godnych ich nieskalanego ciała, lekkoatletycznych i zapaśniczych, jednak czasami panowie pragną udowodnić definitywnie, kto jest lepszy i wtedy leje się krew. Do świata w którym sportowiec stanie się mutantem, technologicznym cyborgiem albo farmakologicznym tworem, sztabu naukowców i menadżerów, w drodze do kolejnych rekordów, sukcesów i uciechy masy ludzi spragnionych dobrego show.

Maszyny sterowane

W świecie inteligencji, rozrywką jest sport maszyn sterowanych. Nie stać ich na hodowlę swojego człowieka, dlatego musi wystarczyć im robotyka i informatyka. Wspaniali giganci ze stali, zarówno do walk jak i wyścigów. Chociaż tutaj nie chodzi o samą walkę, a o konstruowanie, pisanie coraz lepszych programów i doskonalenie umiejętności sterowania. Świetna i czysta rozrywka, bez krzywdy i kontuzji, za to doskonale rozwijająca umysł i umiejętności manualne. Olbrzymie roboty przypominające swoim kształtem ludzi, przemierzają ulice przynosząc splendor swoim konstruktorom, walczą na specjalnie przystosowanych ringach nie tylko ze sobą , ale i z przeszkodami na torze.

sportowiec przyszłości

Farmakologiczni giganci

Najbardziej namacalni są jednak dzisiejsi sportowcy, tyle, że są chodzącą tablicą Mendelejewa. Karmią się chemią. Rano koks, w południe dragi, a wieczorem sterydy, a całość popijają mutagenem. Zapewniają przyjemność na poziomie American Wrestling dla ogłupionych mas spragnionych taniej rozrywki. Coś dla ludzi, których schemat dnia wygląda wciąż tak samo, spanie, jedzenie, praca, browar, TV. Klasa średnia przyszłości, karmiona chłamem, dla której liczy się wielkość, dzikość i głupota. Schemat tego sportu? Wielcy faceci, wielkie fury, seksowne kobiety. Sporty nie zmieniły się, aż tak bardzo – amerykański football, piłka nożna czy koszykówka wciąż istnieją, chociaż postawiono na całkowitą kontaktowość tych sportów. Nie ma już fauli. Jest kolorowo, jest wrzask jest rozpierducha, krew i dużo ognia. Sportowcy, którzy generują największe zyski, a nowe farmaceutyki wprowadzane są na rynek częściej niż teraz kolejne modele smartfonów. Zawody, turnieje, mistrzostwa i olimpiady wszystko czego pragną ludzie pędzeni każdego dnia jak woły do pracy. 

sportowiec przyszłości

Cyborgi Gladiatorzy

Na samym dnie hierarchii tego świata stoją cyborgi – okaleczeni sportowcy, weterani i dawne gwiazdy powszechnego sportu, którym się nie powiodło i spadli z piedestału. Ludzie, którzy w wyniku wypadków i kontuzji zmuszeni byli poddać się wszczepienia implantów kończyn, oczu czy nawet serca. Społeczeństwo nie potraktowało ich dobrze, dla nich niebyli już ludźmi, byli maszynami bez rodziny, domu i pracy. Jedyną szansą na zaznanie odrobiny dobrobytu i chwały pozostały brutalne walki podziemnego świata. Tu liczy się siła i bezwzględność, i oczywiście miłość kibiców, która rosła wraz z przelewaną krwią przeciwników. Tacy to sportowcy, którzy muszą stawać przeciwko sobie jak w Colosseum i dla publiki żyjącej w tym brudzie, dla ich wrzawy i podniety wyżynać się w spektakularnych spektaklach. Bój półludzi – półmaszyn z zapasowymi częściami w Pit stopie.sportowiec przyszłości

 

Może to wszystko się wydawać tylko fantazją, ale według mnie to bardzo bliska przyszłość. Sport i sportowcy przyszłości wcale nie tak bardzo odbiegają od obecnych reguł. Co prawda nie ma przyzwolenia na doping, jednak każdy dobrze wie, że on istnieje w profesjonalnym sporcie i będzie tak długo się rozwijał, jak długo będziemy pragnąć kolejnych rekordów, łamania barier i zabiegali o doskonałe piękno ciała. Do tego stała potrzeba śmieciowej rozrywki w przyśpieszającym świecie cofa nas do czasów niewolników i gladiatorów, bo tylko odpowiednia ilość przelanej krwi da nam satysfakcję. Parafrazując reklamę czekolady – „a Ty? Po ilu litrach się uśmiechniesz?” 

Świat jest coraz mniej naturalny, coraz bardziej wymagający i chory. Sport i szoł byznes pokazują to najszybciej. Kto w przyszłości będzie w ogóle chciał oglądać naturalnych sportowców, kiedy ich wyniki nawet w połowie nie będą tak dobre, jak tych zmutowanych genetycznie, farmakologicznie czy technologicznie. Tu już nie będzie emocji, a jedynie słabi ludzie bez szans na spektakularne wyniki. 

Chociaż z drugiej strony, to jednak od nas zależy jak ten świat przyszłości będzie wyglądał.

sportowiec przyszłości

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Niezniszczalni trenują z Boot Camp. Zdobądź karnet na treningi

Next post

7 razy Fit śniadanie. Zacznij zdrowe odżywianie

1 Comment

  1. Malgorzata Wrzesińska
    1 maja 2015 at 14:58 — Odpowiedz

    Miejmy Piotrze nadzieję , że jednak do tego nie dojdzie i genetycznie zmutowane „sportoroboty” nie zawładną światem.

    Nie byłby dla mnie przyjemny fakt ścigać się na zawodach z takim mutantem.

    Bardzo kreatywny tekst – miejmy nadzieję, iż jakiś „geniusz” go nie wykorzysta do stworzenia mutanta 😉 Pozdrawiam serdecznie 🙂

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *