0
Shares
Pinterest Google+

Dream Jump. Uczucie jakie towarzyszy podczas tych sekund skoku faktycznie jest jak sen. Sen, który trwa zaledwie 2 sekundy. Skaczesz i widzisz zbliżający się z wielką prędkością beton.

Nie udało mi się przespać nocy dzień przed skokiem. Nawet na chwilę nie zasnąłem, a do głowy przychodziły przeróżne myśli. Nie dotyczyły jedynie skoku. Po prostu adrenalina jaka wydzielała się na samą myśl o skoku pobudzała mózg do niepotrzebnej pracy. Z łóżka wstawałem kilkukrotnie, a wcześnie rano wyszedłem zobaczyć mój „ostatni” świt i powspominać. Wyszedłem na ścieżkę koło pola w którym biegałem jako dziecko przyprawiając o wściekłość właściciela. Przypominałem sobie niemal całe młode życie i pomyślałem jedynie, że szkoda, że to już koniec. Czyli, to jest własnie ten dzień, w którym wszystko się zakończy?

Droga do Wrocławia mijała nad wyraz szybko. Chociaż trwała blisko 3 godziny minęła w kilku chwilach. Nie dłużyło mi się, a upływała jako oczekiwanie na coś dla mnie zupełnie nie pewnego. Serce biło szybciej, a na twarzy mimo obaw pojawiał się uśmiech, na myśl o udanym już skoku. W końcu przejechałem przez most na Odrze i tu nieco wstrzymał mi się oddech z ekscytacji, jak bym wiedział, że odwrotu nie będzie. 

 

Zatrzymałem się na parkingu przed stadionem i wolnym krokiem szedłem w stronę bramy stadionowej. Delektując się każdą ostatnia chwilą, spoglądałem na stadion. Z dołu nie wyglądał na tak wysoki, mimo to dobrze, że spisałem ostatnie myśli dla potomnych, podałem numery kont i hasła. Wszystko spakowałem do koperty. W końcu szanse na przeżycie są pół na pół…albo się spadnie albo nie. Musiałem się przygotować.

 

Zapięty w uprząż poszedłem do windy na stadionie. Później jeszcze wejście na dach po długiej drabinie i już. Ukazała mi się olinowana ścieżka na końcu której czekali instruktorzy. Na razie było całkiem fajnie. Widok z 44 metrów był bardzo  przyjemny. Nie było lęku tylko podekscytowanie. Właściwie, to całkiem się uspokoiłem, uśmiech nie schodził mi z twarzy, aż do momentu kiedy liny zostały przymocowane do mojej uprzęży. Poczułem ciężkość liny, która ściągała mnie w stronę rantu stadionu. Instruktor podciągną lekko line i chwycił mnie za uprząż. Kazał stanąć na gzymsie, tak aby wystawały za niego palce. To było jedno z gorszych wrażeń. Obraz jaki malował się pod stopami przyprawiał o zawroty głowy. Tu serce, zaczynało już mocno kołatać. Jedna stopa dała radę, druga jakby przyklejona nie chciała zrównać się z tą pierwszą. To był ułamek sekundy i stanąłem tuż nad przepaścią. Beton na dole nie pomagał w uspokojeniu się. Usłyszałem tylko pytanie, czy jestem gotowy. Potwierdziłem, chociaż nie byłem tego pewien. Odwlekanie momentu skoku nie miało by sensu.  Szybkie odliczanie – REDI SET GOŁ!!! I krok w nieznane… 

Własnie ten jeden krok robi przeraźliwe wrażenie. Spoglądając w dół musisz skoczyć i patrzeć jak z każdą chwilą ziemia się zbliża. Myślę, że u każdego jest podobnie. Wewnętrzne uczucie zbliżającego się zagrożenia. Siła grawitacji jest olbrzymia, wnętrzności podchodzą pod gardło. I nie ma czasu myśleć nad tym co było.  Film z całego naszego życia wcale, nie przewija się przed oczami, jest ciemność i strach 🙂 Lot trwa 2 sekundy dając niezłą porcję adrenaliny. Na końcu nie ma szarpnięcia. Jest trochę jak na huśtaniu się na linie. Jeszcze tylko kilka mocniejszych bujnięć i zjazd na ziemię. Uff żyję. Doskonałe, rewelacyjne, świetne uczucie. Polecam każdemu.

Szkoda tylko, że serwis naziemny zawiódł i zepsuł dużo z tego wrażenia. Okazało się, że film, który był nagrywany przy moim skoku nie chce się otworzyć ze względu na uszkodzoną kartę. Drugi film, który miał pokazywać zdjęcia po klatkowe ze spadania, pokazywał tylko moment kiedy byłem na dachu, więc też dolina. Dziewczyna na dole zaoferowała mi za to zdjęcie z dachu, obniżkę z 50 na 30 złotych. Zabrzmiało jak żart. Tak naprawdę, powinna dać je w gratisie w ramach rekompensaty. Oddała pieniądze za nagranie, tylko co z tego, jeśli nie rekompensuje to wcale tego co zostało mi odebrane. Pierwszego skoku już nie powtórzę. I tym zachowaniem pokazała jak ważni są odpowiedni ludzie w kontakcie z klientem, żeby ich nie zniechęcić do firmy. 

Przy okazji pozwiedzałem sobie stadion we Wrocławiu. Niestety dużo ładniejszy niż ten w Poznaniu.

 

Wejście D jest otwarte dla zwiedzających i można powpinać się po jednym sektorze. Szkoda tylko, że nie można po murawie pobiegać. Trawniczek tak ładnie przycięty, że aż pasowało by rozłożyć się i popijać jakieś piwko orzeźwiające.

Na koniec jeszcze skoczyliśmy do ZOO, pooglądać rozleniwione zwierzaki. Niedźwiedź był fajny. Stawał na dwóch łapach i prosił, żeby mu rzucać jedzenie. Spoko misiek 😉 

Jestem zadowolony z tego dnia i myślami już zmagam się z chęcią skoku z komina 220 metrów w Głogowie 🙂

 

 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Ćwiczenia ramion w domu bez sprzętu

Next post

Cel - bieg na 10 km w 45 minut

10 komentarzy

  1. Agata
    7 lipca 2014 at 13:12 — Odpowiedz

    omg! szacun , porządna dawka emocji z pewnością noc przed musiałeś wiele przeanalizować skoro spać nie mogłeś 🙂
    pozdrawiam,
    Rudzienka

  2. Sylwia M
    7 lipca 2014 at 13:24 — Odpowiedz

    Świetny dzień ! Kiedyś też skoczę, serce mi wyskoczy, ale skoczę 🙂

    • 7 lipca 2014 at 13:49 — Odpowiedz

      Skocz. Szczerze polecam. Mało co wywołuje takie emocje:)

  3. JJ
    7 lipca 2014 at 13:49 — Odpowiedz

    wow 🙂 co prawda do wrocławia mam rzut beretem ale chyba brak mi odwagi na taki sok 🙂
    wygląda bardzo profesionalnie
    Myślę że moja druga stopa by się nie odkleiła 🙂

    • 7 lipca 2014 at 13:52 — Odpowiedz

      🙂 Jak już staniesz na górze, to tylko jeden mały krok od niezłej frajdy. Dałabyś radę:)

      • justynajuu
        8 lipca 2014 at 17:36 — Odpowiedz

        to gigantyczny krok 🙂

  4. grafikmalgorzatawrzesinska
    7 lipca 2014 at 17:12 — Odpowiedz

    Wow – podziwiam. Ja nie dałabym rady; serce chyba by mi „umarło”. Nie jestem taka odważna.
    Tobie zaś gratuluję skoku 🙂

  5. Sport to Pestka
    7 lipca 2014 at 20:07 — Odpowiedz

    Ojejjjj!!!! Przede wszystkim gratuluję odwagi! Teraz śmiało będziesz mógł sobie mówić, w chwilach zwątpienia, że….zaraz zaraz…ale przeccież skoczyłem z tak dużej odległości..zrobiłem to…więc to dla mnie pestka..zrobię to! Na pewno będziesz miał dzięki temu jeszcze więcej motyacji na co dzień i nic nie będzie Ci straszne :)))

    Superrr! 🙂

    Pozdrawiam,
    Pestka

  6. Kinga Wiemann
    7 lipca 2014 at 22:43 — Odpowiedz

    super!!! odwazny ;)))

  7. Czesiu
    16 sierpnia 2014 at 11:17 — Odpowiedz

    Na pewno nie dla osób o słabych nerwach, bo może uderzyć od środka

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *