1
Shares
Pinterest Google+

Bo pływanie przyprawia mnie mdłości

Czasami trzeba mieć odwagę przyznać się przed samym sobą, że nie w każdym sporcie jest się dobrym. Wywalić swoje wady na stół operacyjny i konsekwentnie modyfikować słabości za pomocą ostrego skalpela chirurga plastycznego. Tym właśnie sposobem sam siebie wziąłem na salę operacyjną, diagnozując wcześniej, że najzwyczajniej w świecie nie umiem pływać. Czas to naprawić. Jakoś.

Od początku mojej przygody z triathlonem nic się nie zmieniło. Wciąż nie znoszę wody. Naprawdę. Nienawiść pełną gębą. Jak mam zanurzyć się w chłodnym basenie, to mnie taka niechęć dopada, że mógłbym się rozchorować jak dziecko, które ma posprzątać swój pokój. Do tego tłumy dziwnych ludzi zawalających każdy tor, którzy w większości jeszcze bardziej nie potrafią pływać, niż ja. A jest to wyczyn. Chociaż jednak dużo bardziej wkurzają mnie ci którzy mnie wyprzedzają. Chamstwo. I takie uczucie … bezsilności, że aż mgli. A to bardzo złe uczucie.

Tym sposobem dzisiaj czuję się jak alkoholik, który sam przed sobą przyznał się do swojego problemu. Podobno, to pierwszy krok do poprawy. Jest też takie powiedzenie – trenuj, to czego nienawidzisz, prawdopodobnie tego właśnie potrzebujesz, żeby być lepszym. Właśnie w myśl tej zasady postanowiłem zwiększyć ilość treningów basenowych z 3 razy w roku, na 3 razy w tygodniu. I obiecałam sobie jeszcze dodatkowo 3 kąpiele tygodniowo w wannie. A jak!! Jak szaleć, to szaleć. Noł exkiuzez.

Poczyniłem już pewne kroki w kierunku zdobycia lepszej techniki i umiejętności pływackich. Zainwestowałem w ten sport sporo kasy – 2 pary kąpielówek, nowe okularki za 10 zeta i łapki do trenowania siły ramion. W planach mam też krótkie płetwy, żeby wzmocnić nogi, ale skarbonka jeszcze nie dopełniła się do tego zawrotnego poziomu majętności. Do tej pory moje pływanie wygląda trochę jak marsz pijanego po linie, ale TO SIĘ ZMIENI!! Na Pewno. Chyba. Być może.

W każdym razie postanowiłem znaleźć trenera. Takiego co to spojrzy, oceni, powie co, jak i gdzie poprawić. Nic wielkiego. Oczywiście jak już się zabrałem za poszukiwania, to nagle urodzaj zainteresowanych pływaniem przebił podaż i trenerów brak. Przynajmniej w tych szkoła gdzie rozsądne ceny i jakość szkolenia idą w parze. Czasami mam wrażenie, że to wszystko, to jakiś Truman Show. Na szczęście pojawiła się perspektywa popracowania nad techniką pod okiem lepszego. Zobaczymy jak pójdzie. Byleby do przodu. 

Co ja to chciałem? A tak! Nie bój się powiedzieć sobie NIE UMIEM. Czasami trzeba zacisnąć zęby i krzyknąć sobie prosto w oczy, spoglądając we wsteczne lusterko, że JESTEŚ CIENKI i musisz coś z tym zrobić. Dać sobie kopa w dupsko, wypuścić się na głęboką wodę i oddać w ręce kogoś, kto poprawi twoje błędy. Nie znam wszystkich ścieżek, a najwidoczniej te, które chciałbym wybrać są za bardzo zarośnięte, żeby w wystarczająco szybkim tempie się przez nie przedrzeć. Wewnętrzna krytyka powinna prowadzić do poprawy, dlatego to jej warto słuchać w szczególności. Przyznając się do swoich słabości i rzeczy, których nie umiemy, ale za to pracujemy nad nimi i sukcesywnie osiągamy nawet drobne osobiste sukcesy, zyskujemy wiele więcej motywacji i radości, niż bycie coraz lepszym w czymś, co się już bardzo dobrze potrafi. Dla tego uczucia warto ciężko pracować. 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Bieganie jesienią jest takie piękne

Next post

Triathlonistą być...

5 komentarzy

  1. 25 października 2015 at 09:40 — Odpowiedz

    Świadomość swoich braków i niedociągnięć to pierwszy krok ku poprawie. Kiedy wiemy – co już mamy poprawić możemy obrać kierunek rozwoju/poprawy i ułożyć plan 🙂 I zgodzę się z Tobą, że takie spojrzenie krytycznie na siebie i „droga poprawy ” daje wiele motywacji i radości 🙂 Pozdrawiam 🙂

  2. Kaziu
    26 października 2015 at 16:51 — Odpowiedz

    Nie można być dobrym we wszystkim. Po za tym, jak już wiesz czego ci brakuje, to pozostają mocne treningi na poprawę.

  3. 28 października 2015 at 20:24 — Odpowiedz

    Odpowiedź na Twój komentarz:
    Hej Piotrek!
    Niestety ja w to nie wierzę. Wierzę natomiast w to, że jeśli czegoś bardzo chcemy i robimy wszystko w naszej mocy aby to osiągnąć, jesteśmy również cierpliwi, ponieważ nic nie przychodzi z dnia na dzień, to osiągniemy to co sobie założyliśmy. Znam masę przypadków którym się udało. Nie mieli tak zwanych „pleców”, we wszystko co robili wkładali masę wysiłku, ale wreszcie im się udało. Uważam, że każdy jest kowalem swojego losu.
    Pozdrawiam i dziękuję za komentarz. 🙂
    Zapraszam ponownie.

  4. Kamil
    6 listopada 2015 at 12:53 — Odpowiedz

    Nie martw się. Mam to samo. Pływanie mi nie leży ;/

  5. Wesley
    11 grudnia 2015 at 14:19 — Odpowiedz

    Witam! Porozglądaj się za trenerem pływania metodą Total Immersion w twojej okolicy. Ewentualnie, poszukaj czegoś o tej metodzie na youtubalu. Zobaczysz, że pokochasz pływanie.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *