10
Shares
Pinterest Google+

Bieganie Nie Zawsze Dodaje Młodości I Zdrowia

Od kiedy zacząłem biegać słyszałem i czytałem, jak bieganie pozytywnie wpływa na nasze zdrowie. Jaki to magiczny środek na zmarszczki i zachowanie wiecznej młodości. Chociaż z czasem coś w tej teorii mi nie pasowało, to głęboko wierzyłem, że ma to sens. Po przeczytaniu „Biegacz Niezłomny” zrozumiałem, że może być to bzdurą, którą ktoś kiedyś wypowiedział, a ona dalej powtarzana jest bez zastanowienia.

Z jednej strony uparcie wierzyłem w słowo pisane i to mówione zresztą też – przekazywane między biegaczami niczym skrywana tajemnica, jak ta o fontannie wiecznej młodości. Z drugiej strony przyglądałem się młodym biegaczom długodystansowym, zastanawiając się skąd tyle zmarszczek i starości na ich twarzach. Dlaczego, jeśli te wszystkie teksty o oszukiwaniu metryki są prawdziwe, oni wyglądają na 5 lat starszych, a twarze przybierają tak dziwne grymasy? Do tego pojawiające się informacje o zgonach na zawodach, zawałach na treningach i innych historiach związanymi z biegowymi problemami. Zacząłem pytać gdzie to zdrowie? Gdzie ta młodość obiecywana? Może jednak bieganie szkodzi zdrowiu?

Codziennie widzę kilkanaście memów wychwalających bieganie. W artykułach czytam wyłącznie o zaletach biegowego życia, a w książkach znajduję głównie informacje o tym, że trzeba zacząć biegać ultra, żeby biegać tak naprawdę. Co to w ogóle znaczy biegać naprawdę??! Jeśli, ktoś biega relaksacyjnie 30 kilometrów tygodniowo, to on nie biega? Według autorów poczucie spełnienia i moc niebywałą dadzą tylko te biegi, w których łamiesz możliwości fizyczne ciała, mimo że się rzyga z zamroczonymi oczami po dwustu kilometrach. Taka to wspaniała przygoda, kiedy po tej „przebieżce” kolejne dni jest się wyłączonym z życia, a ciało kona na madejowym łożu bólu. Nie widzę tu związku – bieg dla zdrowia, to zupełnie coś innego, niż bieg dla wyników i pokonywania siebie.

Wystarczy popatrzeć jak zmienia się ciało. Jak bardzo jest eksploatowane podczas długich, albo szybkich treningów. Jak bardzo wyczerpujące są zawody. Wtedy można zrozumieć, że tam gdzie zaczyna się coś więcej niż 5-10 km joggingu trzy razy w tygodniu, kończy się zdrowie, a zaczyna powolne wyniszczanie ciała. Ale to wcale nie jest wina tych, którzy mówią nam „rusz dupę”, bo oni mają rację. Trzeba być aktywnym. Problem w tym, że zapominają tylko dodać jak daleko i często ruszać tę dupę. A my ludzie, sukcesów rządni i przełamywania tych wszystkich granic, modą gonieni, brniemy w coraz dalsze i szybsze zawody, żeby pokazać sobie, że potrafimy. Bez zastanowienia o koszty, bez właściwego treningu, bez myślenie.

„Życiówka, życiówka!! ŻYCIÓWKA QR%#&A musi być”. Bo jeśli nie ma, to co to za zawody!! To normalne, zawsze chce się być lepszym, a starty zmuszają do wysiłku. Ta atmosfera, ten klimat, ta moc. Kiedyś nikt o tym nie myślał. Wstawał rano, robił swoje 5 kilometrów, żeby nie było nadciśnienia, miażdżycy, serducho dobrze pukało i to było dobre i dla zdrowia i dla młodości. A teraz co? Medale, życiówki, rywalizacja. Ludzie konają na mecie, bo muszą być kilka sekund lepszym niż poprzednio. Można wziąć do ręki książkę Briana McKenzie „Biegacz Niezłomny” i dowiedzieć się nieco więcej na temat zwyrodnień do jakich dochodzi po wielu latach intensywnych biegów, w jaki sposób trenować by nie ulegać kontuzjom i jak poprawić swoje wyniki bez zwiększania ilości treningów. Książka napisana na podstawie wieloletnich badań, zaczynających się już w latach 60-tych, których realne wyniki pojawiają się dopiero teraz. Jest to zupełnie inne spojrzenie na biegowy świat, niż do tej pory czytałem.

Nie piszę tego, żeby kogoś krytykować. Nie piszę, bo sam lubię pokonywać kolejne rekordy, a moje treningi już dawno przestały mieścić się w skali normalności. Piszę o tym, bo ludzie powinni wiedzieć gdzie jest granica zdrowia, a gdzie się ją przekracza. Żeby wiedzieli, że bieganie szkodzi zdrowiu, gdy jest go w nadmiarze. W natłoku wychwalania sportowego trybu życia, te negatywne informacje gdzieś zaginęły, zostały zakrzyczane, a przecież to jest wyjątkowo ważne, żebyśmy zdawali sobie sprawę nie tylko z korzyści, ale i z konsekwencji naszego wyboru. Biegamy głównie dla własnego zdrowia, a nie dla kilku sekund lepszego czasu na mecie.  Jak zawsze i jak we wszystkim, trzeba mieć umiar w tym co się robi, a łamanie możliwości swojego organizmu i przekraczanie granic niesie za sobą konsekwencje. W końcu przyjdzie nam zapłacić wysoką cenę za niewiedzę i za każdy wydarty na ostatnich metrach rekord. Warto o tym pamiętać.

Możesz dodać komantarz NA FACEBOOK

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Triathlonistą być...

Next post

Ćwiczenia dzięki którym poprawisz szybkość biegu

16 komentarzy

  1. 2 listopada 2015 at 22:55 — Odpowiedz

    Bardzo dobrze Piotrze, że poruszasz ten temat. Czasami rzeczywiście się gubimy w tym bieganiu i nie tylko – gnając za modą, chcąc się pochwalić między innymi na Facebooku nowym rekordem. A może to coraz szybciej, coraz dalej to ucieczka od nas samych.

    Ja czasami zadaję sobie pytanie – czy nam to kiedyś nie wyjdzie ?

    Ciekawa propozycja książkowa – zastanowię się nad kupnem 😉

  2. 3 listopada 2015 at 09:36 — Odpowiedz

    Cześć, każda czynność wykonywana w nadmiarze jest niezdrowa. Czy będzie to bieganie, siedzenie przed komputerem, czy nawet gra w szachy.
    Tylko gdzie jest ta granica „niezdrowości”? Na pewno każdy sport zawodowy będzie już niezdrowy. Sportowiec zawodowy, to ktoś, kto już w samym zamyśle pragnie zrobić coś, czego nie zrobił nikt inny na świecie. Skoczyć najdalej, pobiec czy pojechać najszybciej. Musi więc poddawać organizm ekstremalnym obciążeniom, stosować nowatorskie techniki treningowe, nowe suplementy, nowinki technologiczne, nie daj boże doping. Nikt chyba nigdy nie twierdził, że to jest zdrowe.
    A gdzie u biegacza amatora jest ta granica: 10km? 100km czy 400km miesięcznie, a może jeszcze więcej? Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji, aktualnego poziomu wytrenowania, genów i stanu zdrowia. Dla niektórych i 1km byłby bardzo niezdrowy albo i śmiertelny. Ale czy przez to można twierdzić, że bieganie jest niezdrowe? Jest zdrowe, bo np. zdrowsze niż siedzenie przed kompem. Nie jest zatem prawdą, że „przyjdzie nam zapłacić wysoką cenę (…) za każdy wydarty na ostatnich metrach rekord”. Jest to zbyt daleko idące uogólnienie, bo niezdrowy jest tylko brak umiaru. Ale to nie dotyczy tylko biegania, ale wszystkiego ;-).

    • 3 listopada 2015 at 17:07 — Odpowiedz

      Jeśli chodzi o limit o którym piszesz, to dla każdego więcej jak 70 km tygodniowo jest już biegiem w kierunku nadwyrężania możliwości swojego ciała. Jasne, że można przebiec, ale ma to bardziej negatywny wpływ, niż wspomniane przez ciebie siedzenie przed kompem. Według badań, które są opisane w tej książce, najbardziej zdrowi byli ci którzy biegali właśnie najmniej. Czyli spokojne 5-10 kilometrów 4 razy w tygodniu, będzie jak najbardziej dobre dla naszego ciała.
      Tak jak piszę, to nadmiar jest niezdrowy i chęć wygrywania ze swoim rekordem, z przeciwnikiem. Obecne biegi masowe to nie są w większości biegi dla fanu. To już rywalizacja w której zapomina się, że jest się wyłącznie amatorem i czy zajmie się 700, czy 800 miejsce w rankingu nie ma znaczenia.
      Piotr Krzymiński ostatnio opublikował…Dlaczego Tak Mało Się Mówi Å»e Bieganie Szkodzi Zdrowiu?My Profile

  3. 3 listopada 2015 at 17:34 — Odpowiedz

    Jak nic kolejna lektura się szykuje :). Ja narazie biegam i ćwicze dla przyjemności z umiarem, bo ciało na więcej nie pozwala.
    Slim Size Me ostatnio opublikował…Posumowanie października i plany na listopadMy Profile

  4. 3 listopada 2015 at 23:24 — Odpowiedz

    Artykuł jest maksymalnie tendenyjny. Przytaczasz tylko badania potwierdzające tezy, ekstremizując się w tym poglądzie.

    Nie wiem, o jakich zmarszczkach mówisz. Nie widziałem żadnego zdjęcia czołowych maratończyków, na których wyglądaliby starzej niż w rzeczywistości. Zwykle wyglądają młodziej.

    Konanie na mecie, to nie efekt treningu wytrzymałościowego, a statystyka wynikająca ze skali + indywidualna głupota.

    A bicie rekordów i realizowanie celów świetnie wpływa na stan psychiczny. Kształtuje cierpliwość, wytrwałość, pewność siebie. Co wpływa pozytywnie na całe pozabiegowe życie.

    Stań sobie kiedyś na mecie maratonu. Zobacz jak wyglądają kończący go zawodnicy. Gwarantuję, że przeszacujesz ich wiek o 10-20 lat. Uśmiechnięci, silni, „czerstwi”.

    • 4 listopada 2015 at 08:44 — Odpowiedz

      Przede wszystkim nie twierdze, że bieganie jest złe. Tak samo jak kieliszek czerwonego wina do kolacji będzie dla zdrowia, a kilka kilometrów na spokojnie wpłynie na lepsza pracę organizmu. Ale już butelka każdego dnia, nie będzie miała dobrego wpływu na osobę, którą ją wypija. Tak samo jest z bieganiem. Ludzie nie mają umiaru, bo mało się mówi o negatywnej stronie biegania.

      Oczywiście, tak samo jak stronnicze są artykuły wychwalające bieganie. Nie szukają środka, nie ostrzegają. Mówią tylko biegaj, bo to jest zdrowe. Przez to wielu ludzi kończy przedwcześnie swoją przygodę z biegiem. Kontuzje od kolan, miednicy, po urazy kręgosłupa, pojawienie się bloku w sercu, itd.
      Zmarszczki mimiczne od wysiłku. U osób starszych faktycznie działa to pozytywnie. Wyglądają lepiej niż ci którzy stoją w kolejkach do lekarzy. Ale u młodych, przeciążonych treningami już ta młodość ucieka znacznie szybciej. Widać po nich zmęczenie.
      Byłem na mecie maratonu i ludzie konają. W dużej większości przeszacowują swoje możliwości. Nie trenują właściwie, przeciążają organizm, brak odpowiedniej diety, nie uzupełnianie składników odżywczych, minerałów, które na długich treningach stracili. Konają też po 10 kilometrach bo kilka sekund musza być lepsi. I myślisz, że to pozostaje bez znaczenia dla organizmu?
      Na wszystko trzeba spoglądać z dwóch stron.
      Piotr Krzymiński ostatnio opublikował…Chlorowy Zapach BezsilnościMy Profile

      • 4 listopada 2015 at 15:31 — Odpowiedz

        „Oczywiście, tak samo jak stronnicze są artykuły wychwalające bieganie. Nie szukają środka, nie ostrzegają. Mówią tylko biegaj, bo to jest zdrowe. Przez to wielu ludzi kończy przedwcześnie swoją przygodę z biegiem. Kontuzje od kolan, miednicy, po urazy kręgosłupa, pojawienie się bloku w sercu, itd.”

        W większości artykułów, które czytałem i które zachęcają do biegania radzi się:
        By nie biegać od razu za dużo
        By się rozciągać
        By ćwiczyć siłowo

        Nie potrafię znaleźć treści, której przekaz byłby : „biegaj, bo to zdrowe koniec kropka” Zwykle jest:

        Bieganie jest zdrowe bo …, ale warto wiedzieć, że … i pamiętać o … a przede wszystkim zrób badania.

        Co do zmarszczek, to nie kojarzę pomarszczonego trenującego młodzika. Btw: zmarszczki mimiczne jako argument przeciw wysiłkowi to trochę słaba artyleria 😉

  5. 4 listopada 2015 at 14:48 — Odpowiedz

    bardzo fajnie napisane. a nie macie wrażenia, że ludzie teraz tylko pośrednio przez przypadek walczą tak naprawdę dla siebie? Ja mam wrażenie że bycie fit jest po prostu kolejnym trendem, który przy okazji daje nieco więcej dobrego organizmowi ale z rozumem często niewiele ma wspólnego… ludzie się popisują i ścigają tak jak mówicie. jednym idzie to na dobre a innym wręcz przeciwnie… kolejny trend który z czasem się znowu zmieni na coś innego.
    edka ostatnio opublikował…Leczenie uzależnień od leków – Klinika MedoxMy Profile

  6. 4 listopada 2015 at 20:54 — Odpowiedz

    zanim bieganie zacznie mi szkodzić …… upłynie jeszcze dużo czasu póki co ciągle i niezmiennie poziom marszobiegów 🙂 ale oczywiście umiar we wszystkim jest ważny

  7. Kamil
    6 listopada 2015 at 13:04 — Odpowiedz

    Każda czynność wiążę się z jakąś racjonalną dawką. Jeśli ktoś się decyduje na bieganie każdego dnia po kilkanaście kilometrów, to na przestrzeni lat zdrowie prędzej się pogorszy niż poprawi.

  8. 6 listopada 2015 at 14:09 — Odpowiedz

    Piotrze

    odpowiednie bieganie nie szkodzi zdrowiu. Pomijamy skrajne przypadki, gdy ktoś ewidentnie nie powinien biegać. Choć jeden z mistrzów maratonu nie powinien wg. lekarzy biegać, a przecież został wielokrotnym mistrzem maratonów.
    I to jak biegać, aby nie zaszkodzić sobie powinno być przedmiotem edukacji medialnej i towarzyskiej.
    Tylko, że rzadko jest. Niestety.

    Do tego i to przede wszystkim powinno być bieganie świadome.
    Nie, bo presja, nie bo „wszyscy” mówią (że maraton łatwy), bo moje ciało ogarnie w x miesięcy maraton itd. itp.

    Reasumując i zdrowa rzecz w dużej dawce może być trucizną
    jak i lepiej biegać świadomie.

    pozdrowienia
    Piotr
    Piotr Stanek ostatnio opublikował…Kibicowanie to nie taka łatwa rzeczMy Profile

  9. […] pisałem o tym, że bieganie nie musi być zdrowe. Wynika to z tego, że ludzie przesadzają ze swoją pasją. Dążą za szybko do kolejnych […]

  10. 14 lutego 2016 at 23:09 — Odpowiedz

    Faktycznie dużo osób jest mocno zafiksowana na punkcie sportu, a co niektórzy sięgają nawet po nielegalne środki żeby pobić swój rekord w bieganiu czy być większym po treningu na siłowni. Wg mnie z jednej strony TRZEBA pasjonować się tym co robimy, bo dzięki temu mamy motywację do działania, jesteśmy jakby „wkręceni” w dany sport czy dyscyplinę. Z drugiej jednak strony trzeba mieć do tego wszsytkiego zdrowe podejście i nie obciążać swojego organizmu 🙂
    PawełWawa ostatnio opublikował…African Mango Opinie, Cena I Gdzie Kupić, Apteka Czy Internet ?My Profile

  11. 12 listopada 2016 at 14:16 — Odpowiedz

    Artykuł daje do myślenia, ale w końcu sport to zdrowie, no nie ? . W każdym razie jak w każdej dziedzinie trzeba wszystko robić z głową i brać poduwagę wiele mniejszych czynników które składają się na wielką całość, pozdrawiam
    Przemek ostatnio opublikował…Gh balance – hormon wzrostu opinie,cena i zdjęcia efektów stosowania !!!My Profile

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *