0
Shares
Pinterest Google+

Tłumy wiernych wyznawców codziennie wybiegają na miejskie ścieżki, pląsają radośnie, upajając się swoją fizyczną filozofią. Zarażają się zarówno mieszczuchy jak i wieśniaki, kobiety i mężczyźni, dorośli i dzieci. I chociaż wielu by chciało, to jednak bieganie, nie jest religią, jest tylko sposobem na odpoczynek. 

Czytałem artykuły i wynurzenia różnych autorów, jakoby biegacze byli wyznawcami swojej własnej, jedynej słusznej religii. Prowadzeni świetlistym trenerskim batem swego pulsometru przy zbawiennym akompaniamencie chóru swoich myśli. I tak się zastanawiam, dlaczego niektórzy tak to  widzą? Jestem jednym ze sportowych zapaleńców, ale nie czuję żeby był to kult najjaśniejszego świętego Buta, czy wyznanie wiary wobec jakiegoś olimpijskiego rekordzisty. Właściwie, to mało co mnie interesuje poza mym samym i drogą jaka jest przede mną. Nie manifestuję swojego sposobu na zdrowie, biegam boczkami, nie nawracam, nie wyśmiewam i nie ścinam głów tym którzy tylko chodzą zamiast biec. Bieganie nie jest moją religią, jest tylko sposobem na odpoczynek. 

Przyznam, że co niedzielę, prawie jak na mszę wychodzę w długie wybieganie, ale nie jestem dewotą. Nie przyśpieszam i nie prostuję pleców gdy mijam innego biegacza, nie udaję, że biegnie mi się lekko. To tak jakbym chwytał różaniec i szeptał pod nosem przekleństwa na sąsiada. Jestem biegaczem amatorem, a nie wyznawcą biegowego kultu terrorystów. Dbam o zdrowie, walczę ze sobą i delektuję się pięknymi okolicznościami przyrody. Nie potrzebuję dopinać do tego filozofii, bo wiem, że nie zaznam oświecenia, nie osiągnę Nirwany, ani zbawienia, ale będę wiedział, że jestem wolny. Wolny bo dokonuje swojego własnego, niczym nie przymuszonego wyboru. Wybieram drogę samemu, nikt mi nie mówi, która z dróg jest dobra, którą trafię do piekła, a która doprowadzi mnie do bram raju. 

Większość głupot wypisują ludzie, którzy o bieganiu wiedza tyle, że gdy jest maraton, to w miastach są korki. Coś takiego jak półmaraton nie istnieje, bo to wymysł tych słabych, co nie mają sił na przebiegnięcie maratonu, a każdy biegacz jest psychicznie niezrównoważony. I siedzi taki Pan przy swoim redakcyjnym biurku, zajada ze smakiem karmelowo – czekoladowe batoniki i ubiera biegaczy w liturgiczne szaty, zamiast w dres i buty. Wydaje mu się, że objawił sekret współczesnej mody na zdrowy styl życia. Szuka w tym choroby, sekciarstwa, wyznania, a to tylko bieganie. Nic więcej i nic mniej. 

Może i biegacze podczas zawodów wyglądają jak nawrócone owieczki, prowadzone przez swego pasterza na zielone pastwiska. Biegną wszystkie w jednym kierunku, a na mecie posiłek i wodopój, ale przecież nikt nie biegnie by u kresu tej drogi napoić się i nasycić. Biegnie, bo większość ma już dość otaczającej durnoty, prania mózgów w telewizorni i zatłoczonych galerii handlowych, gdzie barany w reklamowym amoku kupują to czego nie chcą, za pieniądze których nie mają. Biegacze zwyczajnie poszukują odpoczynku, ciszy w głowie i radości w sercu, bez wiary, filozofii i przewodnika. Biegną.

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

Wybrałem najlepsze opony do triathlonu

Next post

Licencje dla biegaczy amatorów - czas zepsuć biegi masowe

7 komentarzy

  1. Malgorzata Wrzesińska
    25 listopada 2014 at 08:16 — Odpowiedz

    Piotrze – co przeprany telewizorem mózg może widzieć? Doszukuje się wszędzie dziury w całym 🙂
    Przesiąknięty i unieszczęśliwiony mediami człowiek widzi na drodze biegacza.

    Jak to – ten nie widzi co się w mediach dzieje – jakiż ten świat podły tylko szczęśliwy biegnie ….?

    Jak to można być szczęśliwym w „takich czasach”…. ? To podejrzane…. Musi Ci on do sekty należeć 🙂 🙂

    Pozdrawiam
    Malgorzata Wrzesińska ostatnio opublikował…Jeszcze tylko 30 dni 🙂My Profile

  2. Anna
    25 listopada 2014 at 08:40 — Odpowiedz

    Cóż w tak religijnym kraju nie dziwią takie porównania. Tak samo jak nie dziwią stwierdzenia, że komuś Bóg życie uratował, a o sztabie lekarzy to już zapominają. Taki kraj, takie czasy. Ja staram się po prostu robić to co lubię i widzę że sporo ludzi na szczęście robi to samo.
    Anna ostatnio opublikował…Dzień 42 – Surówka z marchwi i mangoMy Profile

    • 25 listopada 2014 at 10:58 — Odpowiedz

      Bóg i lekarze to są już tematy mocno dyskusyjne. Czasami trzeba wiele modlitw do Boga, żeby lekarz się zlitował i zaczął leczyć. Polska to bardzo skomplikowany kraj, gdzie w ludziach zanika empatia.

  3. malenstwo_83
    25 listopada 2014 at 09:02 — Odpowiedz

    Biegacze to są (jakby powiedział to król Julian) po prostu człowieki. Znam środowisko motocyklistów i tu jest podobnie. Są tacy „normalni” i tacy, którzy do jazdy na moto urabiają nie wiem jaką ideologię. Najśmieszniejsze są niektóre kobity, które chwaląc się jazdą na moto próbują pokazać, że są lepsze od innych, nie narzekają (bo jak maja gorszy dzień idą pojeździć), nie lubią zakupów (bo wola pojeździć) itp 😉

    • 25 listopada 2014 at 11:01 — Odpowiedz

      Czasami właśnie też ciężko sobie zdać sprawę z tego, że to co robimy jest dla nas wyjątkowe, dla innych zwyczajne, a dla niektórych to strata czasu. Dlatego róbmy to co chcemy 😉

  4. justynajuu
    27 listopada 2014 at 22:49 — Odpowiedz

    🙂 na dobry przykład według mojej mamy bieganie jest nie zdrowe i na pewno mi nie służy hehe
    justynajuu ostatnio opublikował…Ciekawa sprawa z tym dystansowaniem sięMy Profile

  5. Milena
    4 grudnia 2014 at 10:42 — Odpowiedz

    Bieganie jest bardzo uzależniające, a tym bardziej, jeśli posiada się dużą motywację. Ja osobiście mogłabym nie pójść do kościoła, ale poranny trening musi być! 🙂
    Milena ostatnio opublikował…Wirtualne zakupy odzieżyMy Profile

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *