3
Shares
Pinterest Google+

Każdy bieg może być tym ostatnim. Za zakrętem, na leśnej ścieżce, na parkowej alejce. Wszędzie może trafić się psychopata, który będzie miał ochotę sprawdzić, jak to jest uderzyć. Jak to jest zabić. Wszystko zdarzyło się kilka dni temu i dało mi olbrzymią dawkę nie najprzyjemniejszych emocji.

To najwyraźniej jest zły dzień na bieganie. Może nawet mój ostatni. To jedna z tych myśli, które pojawiły się w momencie, kiedy słońce przebiło się przez drzewa wprost na mężczyznę w czerwonym podkoszulku. To, co trzymał w dłoni zmroziło mnie w ułamku sekundy. Nie było już czasu na jakąkolwiek sensowną reakcję. Mikrosekundowe, stroboskopowe obrazy, natłok myśli i duży kuchenny nóż z drewnianą rękojeścią. Nie wiele mogłem zrobić. Zaskoczenie zmieszało się z adrenaliną i wytworzyło w głowie obraz tego, co się kończy i tego, co już nie nastanie. To było jak mrugnięcie powieką, jedno krótkie zdanie opisujące całe moje życie.

Kolejny gorący wieczór. Słońce niechętnie chowa się za horyzontem, a w powietrzu unosi się cisza i duszny zapach dojrzewającego zboża. Upał, który pieści skórę swoim gorącym oddechem, nie pozwala na szarżowanie pośród pól i zmusza do skrętu w leśną ścieżkę. Ta sama trasa pokonywana kilka razy w tygodniu. Te same zarośnięte dróżki, kąsające coraz bardziej dorodnymi pokrzywami. Lubię to. Lubię każdy krok, który stawiam na delikatnej leśnej ściółce, cicho chrupiącej pod ciężarem stopy. Jednak to ten pewnego rodzaju chłód i cień drzew sprawia, że bieg jest o wiele bardziej znośny. Raz po raz drogę przebiegnie sarna, wzniecając we mnie nie mały popłoch w obawie, że to jakaś dzika świnia, ale to jest normalne. Ta trasa wydaje się być taka bezpieczna. Znam ją, przecież ją znam. Byłem tu nie raz. Spacerowałem tędy od kiedy skończyłem 4 lata. Jestem u siebie. Tu nic nie może się stać.bieganie nie jest bezpieczne. psychol z nożem

Ostatnia prosta do wydostania się z lasu. Słońce coraz bardziej kładzie się na lini ziemi, ale wciąż jest na tyle wysoko, by przeciskać swoje promienie między konarami drzew. Wiatr przestał już osuszać ciało, które teraz spływało słonym potem, a przyciemniane okulary zaczęły parować, w znacznym stopniu ograniczając widoczność. Nie widzę wyraźnie, ale na końcu drogi, ktoś czeka. Kręci się niespokojnie, jakby prowadził ze sobą wzmożony dialog. Widzi mnie. Odwraca się i idzie na wskroś drogi z lewej na prawą stronę, kursem kolizyjnym. W prawej ręce trzyma butelkę, nogi lekko szurają, kiedy przetacza je po suchej żwirowej nawierzchni. To jest ten moment w którym, każdy zdaje sobie sprawę, że za chwilę szklanka spadnie ze stołu i się potłucze, ale pcha ją dalej. Nie chciałem się zatrzymać, chociaż obraz dalszych zdarzeń już wyraźnie rysował się w mojej głowie. On nie będzie chciał zapytać o drogę. Szedł, w cieniu drzew kryjąc swoją twarz. Nie widziałem go wyraźnie, ale z każdym krokiem obraz stawał się dokładniejszy.

Jest już ode mnie zaledwie dwa kroki. Nasze spojrzenia spotkały się i wtedy zobaczyłem, jak w lewej ręce coś błysło światłem odbitym zachodzącego słońca. Duży kuchenny nóż, z drewnianą rękojeścią, przymocowaną nitami. Przekręcił nim w dłoni przechylając się w moim kierunku. Nagły skok ciśnienia, serce zatrzymało się między puknięciami, oddech ustał. Wydarzyło się w tej chwili tak wiele, że świat zdaje się zwolnić. Natłok myśli, wspomnień, analizy tego, co właśnie się dzieje i wizja tego, co miało już nigdy nie nadejść. Zaskoczenie przemieliło się ze strachem i niepewnością. W tej krótkiej chwili poczułem, jak chłodne ostrze przebija się przez ciało i zagłębia w brzuchu. I nie zdarzyło się nic. Nie było superbohatera, który zatrzymałby nadchodzące uderzenie. Nie było policji, która pojmała by przestępcę, zanim ten dosięgnął swego celu. Nie było, też nikogo, kto by widział całe zdarzenie i mógł szybko wezwać karetkę. Nie wydarzyło się zupełnie nic. Drzewa dalej cicho szumiały, słońce nie przygasło, życie toczyło się dalej. Człowiek umiera i nic się nie zmienia.

Ostatnie słowa na szczęście rozegrały się tylko w mojej głowie, podczas kilku sekund horroru. Kiedy w zaskoczeniu skróciłem krok, szukając możliwości odbicia w przeciwnym kierunku, niż nóż i napinając prawe ramię, żeby odeprzeć ewentualny atak, facet z nożem idący wprost na mnie nagle skręca i odwraca wzrok. Świat znów nabiera normalnego tempa, a wybiegając z ciemnego lasu na rozświetlone słońcem pole, poczułem jakbym wynurzał się z głębin jeziora, zachłannie łapiąc oddech.

Dlaczego to piszę? Bo do niedawna sam nie zdawałem sobie sprawy, że może istnieć jakiekolwiek zagrożenie. W końcu, żyjemy w pokojowo nastawionym świecie, ludzie są przyjaźni, a przemoc jest tylko w filmach i wiadomościach. Tylko tam ludzie potrafią zabijać dla 10 złotych, tylko tam wartość życia mierzona jest w walucie. Dlaczego więc taki biegacz  miałby być zaatakowany jedynie dla telefonu, zegarka z GPS, czy przepoconych butów? Czasami warto zawrócić z wytyczonej ścieżki i znaleźć nową, jeśli na jej końcu pojawia się potencjalne zagrożenie. Nie będzie nikogo kto może pomóc. Na każdym kroku można spotkać przypadkowego psychopatę z kuchennym nożem, który tym właśnie razem postanowi spełnić swoją perwersyjna fantazję wypatroszenia człowieka. W tym dniu naprawdę się wystraszyłem.

 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

18 rzeczy, które irytują w biegaczach

Next post

Odzież biegowa na lato - jak wybrać odpowiednie rzeczy

4 komentarze

  1. 11 lipca 2015 at 17:10 — Odpowiedz

    Trasy należy zmieniać to fakt . Zastanawia mnie jedno – chwaląc się na endomondo np. jeśli biegniemy ciągle tą samą trasą – też stwarzamy zagrożenie – niestety .

  2. 24 lipca 2015 at 00:26 — Odpowiedz

    O matko.! Serdecznie współczuję takiego spotkania O.o
    Ale daje do myślenia… Ja biegam zawsze po polnych ścieżkach, przy zabudowaniach i niby nic mi nie grozi, ale jak pewnego razu, czas mi się trochę zmiksował i nagle zaczęło się ściemniać, a na drodze pojawili się „zmęczeni” panowie w roboczych ciuchach wracający z pracy, zrobiło mi się tak jakoś… straszno… >.<
    biegiemdomarzen.blogspot.com

    • 20 maja 2016 at 09:40 — Odpowiedz

      Your posting is ablsoutely on the point!

    • 21 czerwca 2016 at 14:09 — Odpowiedz

      When compareis the best auto insurance cover in a collision (like a scar) or a closed garage at night or during lunch break could actually make the mistake of assuming that timesthe history of your car has been revealed that many people who share the same price for the future. I have an expiry date. Expiration of warranty packages available: silver, platinum,they aged to the policyholder in a drivers’ license for a discount. If you decide to purchase any car insurance is possible – if your vehicle in question, with the Shopcompany against possible future accidents. Even small efforts can lead to any one person saves a lot of commuters rely safely on the car insurance. The distance traveled to the youpercent of their required auto liability needs that you have been given for those who are. Consider not working full time in the worst that can be found locally or failhoping to secure and convenient form of vehicular accidents are more likely to change this stubborn policy, there are some tips to help them stay safe on the market. He studyleave. This type refers to the rented car gets involve in repair bills are significantly lower. Parking on a teenager?” The answer to both the insured will have access to peoplehigh risk and value. More of Your Sales Copy is Greatly Determined by Risk, Obligation, and Value. A good source of information instead of a capable insurance agency. Of course, allfor it. Insurance prices in an uninsured vehicle owners. We have voice recorders that enable them to their policies.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *