0
Shares
Pinterest Google+

Największy półmaraton w Wielkopolsce bez biegaczy z Afryki – I dobrze. To oprócz rekordowej frekwencji, doskonałej pogody, atmosfery i organizacji najlepsza informacja jaka pozostanie po 8 Poznań Półmaraton. Promocja polskich biegaczy i nagradzanie ich za wysiłek – i o to chodzi.

Jestem naprawdę zadowolony z tego biegu. 8 Poznań Półmaraton spełnił moje oczekiwania w każdym punkcie. Postawiono na polskich biegaczy, a nie na rekordy czasowe na trasie, sprawną organizację, niemal bez kolejkowe wydawanie pakietów, dobrze zorganizowane punkty żywieniowe na trasie i wydawanie medali na mecie. Do tego udało mi się poprawić swoją życiówkę. 

8 poznań półmaraton

8 Poznań Półmaraton

Brak Kenijskich biegaczy kontraktowych

Nie uważacie,  że ściąganie na duże polskie imprezy biegaczy kontraktowych z czarnego lądu, którzy dominują na trasie biegowej jest bez sensu? Co innego, kiedy sami się przypałętają na bieg w ramach swojego tourne po biegowej Polsce, a co innego kiedy organizator płaci im za to, żeby u niego wystartowali. Przecież to są nasze biegi, na których powinniśmy dawać szansę promocji, radości z sukcesu i oczywiście zdobycia nagrody rodzimym biegaczom. Dlatego wyjątkowo się ucieszyłem z informacji, że tym razem organizatorzy 8 Poznań Półmaraton zrezygnowali z opłacenia Kenijczyków, Marokańczyków i innych biegaczy z Afryki. Oczywiste jest, że dzięki temu miał szanse wygrać nasz biegacz, cieszyć się pierwszym miejscem w tak wielkiej i prestiżowej imprezie, zdobyć nagrodę główna i zapisać się na kartach historii. Podoba mi się to i myślę, że w tym kierunku powinni iść wszyscy organizatorzy Polskich biegów masowych. 

Bieg i organizacja

Przyznam, że po raz kolejny udało się zorganizować w Poznaniu bardzo dobry półmaraton. Zresztą ponad 8000 biegaczy na starcie jest wystarczającym wyznacznikiem poziomu organizowania tej imprezy. Jestem bardzo ciekaw czy w przyszłym roku faktycznie uda się zorganizować bieg na 15000 osób i którędy ta kolorowa gąsienica będzie się przetaczać. W końcu już teraz momentami bywa naprawdę ciasno. W każdym razie począwszy od sprawnego wydawania pakietów startowych, gdzie nie musiałem spędzić nawet kilku dodatkowych minut, aż po wręczanie medali na mecie nie zauważyłem niczego, co by mnie lekko poirytowało. Chociaż może jednak jedna taka rzecz była – nie rozumiem po jakiego grzyba za startem były ustawione pachołki po środku trasy, które w niczym nie pomagały a jedynie przeszkadzały i stanowiły dodatkową przeszkodę, w i tak już trudnym, powolnym starcie. No i oczywiście przydałoby się jednak robić 30 sekund przerwy między kolejnymi falami, ale że, aż tak bardzo nie odczułem straty czasu na pierwszym kilometrze, to nie będę się do tego przyczepiać. W pakiecie startowym tym razem niebieskie i różowe, bardzo ładnie wykonane koszulki. Wielu ludzi lubi biec w koszulce którą dostarcza organizator i dzięki temu bieg był bardziej kolorowy niż w zeszłym roku. Ok. Tyle wystarczy, teraz o wrażeniach z samego biegu.

8 poznań półmaraton

Mam życiówkę na 8 Poznań Półmaraton

Przed biegiem jak zwykle stres. Niby nie powinno go już być, w końcu to sama przyjemność, a startów mam za sobą już troszkę. Do tego jestem wystarczająco „duży”, żeby nie bać się jakiegoś tam biegu. Jednak i tym razem obudziłem się po 3 w nocy i nie mogłem zasnąć. Następnym razem zainwestuję w jakieś mocne środki nasenne. Na start dotarłem około 10 i marzłem… marzłem potwornie. Temperatura na poziomie 8 stopni nie była jeszcze taka zła, ale zimny i momentami bardzo silny wiatr przewiewał mnie do kości. Nie mogłem się doczekać startu, żeby w końcu ciało nabrało odpowiedniej temperatury, bo spokojna rozgrzewka nie dawała oczekiwanego efektu.

Muzyka przed startem jak zwykle dawała ognia, aż miałem ochotę iść na jakąś dobrą imprezkę. Dawała solidnego kopa już przed startem. W końcu się doczekałem i tłum kolorowych ludzi zaczął się rozciągać wzdłuż ulicy Arcybiskupa Baraniaka. Widok tej masy wspinającej się na niewielkie wzniesienie zapierał dech w piersiach. Od razu gęba się uśmiechała i przyszła dodatkowa moc. Stres minął i nic już nie było w stanie mnie zatrzymać, ani kontuzja , ani wiatr, ani nawet czerwone światła na skrzyżowaniach. Właściwie przez pierwsze 15 kilometrów forma była dobra, plan cały czas realizowany, żeby tylko nie zejść poniżej 4:30 min/km. Później chciałem nawet przyśpieszyć, jednak zmęczenie brało górę. Jedyne co mi się udało, to utrzymać tempo, przy coraz większym wysiłku. Głowa wygrywała z ciałem, a ja bardzo lubię ten moment, kiedy siły podupadają, ale cała walka rozgrywa się w myślach. Zresztą cały czas biegłem z Erykiem i nie ukrywam, że dobrze mieć na trasie kogoś znajomego jako wsparcie psychiczne. W końcu zobaczyłem metę, ostatni sprint i na mecie zameldowałem się na miejscu 700 wg czasu 1:34:06. Wspaniałe uczucie poprawić swój rekord o 10 minut. 

Pogoda, ach ta pogoda, niemal idealna. Wiatr często owiewał twarz, a jeszcze częściej jego podmuchy stawiały solidny opór, ale nie przeszkadzało to aż tak bardzo, żeby wyryło się w pamięci na długo. Tak musiało być. Gorsze okazało się słońce nagrzewające głowę, opalające twarz i ręce na delikatny róż. Pierwsze słońce i jego nadmiar sprawił, że trochę zakręciło się w głowie i musiałem kilka chwil spędzić w łóżku dla regeneracji.

 

Jakie końcowe wrażenie? Bardzo dobre. Polecam, każdemu udział w tak dużym biegu. Tak naprawdę, każdy wynik jest sukcesem, każde miejsce jest pierwszym a każdy czas jest tym najlepszym. Każdy kto ukończył swój bieg, może być i na pewno jest z siebie dumny, bo chociaż biega coraz większa ilość ludzi, to jednak wciąż jest to mały procent całej populacji, która nie ma ochoty podnieść się z fotela i zmienić swojego trybu życia na aktywny. 8 Poznań Półmaraton dla mnie był jak zwykle wyjątkowy, poprzez atmosferę jaką zbudowali wszyscy, zarówno  biegacze, organizatorzy, wolontariusze, a przede wszystkim kibice, którzy niemal na całej trasie tłumnie obstawiali ulice i gorąco dopingowali wszystkim. I chociaż bieg to już wspomnienie, to jednak bardzo miłe i zostanie w głowie do końca.

8 poznań półmaraton

 

http://go.pl.bbelements.com/please/code?j-23641.1.24.1.0.0._blank
Previous post

20 myśli jak być szczęśliwym

Next post

Guarana - Dopalacz przed biegiem i treningiem siłowym

3 komentarze

  1. Eryk
    14 kwietnia 2015 at 22:33 — Odpowiedz

    Brawo 🙂 Musimy poszukać jakiegoś biegu w parach 😉 jakoś dobrze nam ostatnio wychodzą te wspólne biegi 🙂 ja tym razem osłabłem na 20km i stwierdziłem, że lepiej spokojnie dobiec niż paść na mecie 🙂 czasem nie warto 🙂 ale i tak jestem zadowolony 🙂

  2. Malgorzata Wrzesińska
    15 kwietnia 2015 at 12:55 — Odpowiedz

    Gratuluję życiówki Piotrze, bardzo fajny opis. Masz rację – jeszcze wiele osób z foteli musi powstać ale też i dużo już biega, coraz więcej 🙂 Pozdrawiam 🙂
    Malgorzata Wrzesińska ostatnio opublikował…XXII Biegi Żnińskie „od kuchni” 🙂 czyli o zawodach dobrze „doprawionych” 🙂My Profile

  3. Anna
    15 kwietnia 2015 at 15:26 — Odpowiedz

    To chyba jeden z popularniejszych biegów jak przeglądam blogi o bieganiu. Gratuluję ukończenia! Twoją relację miło się czyta, aż chce się za rok wystartować 😉

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *